no coz. dzis zaczynam surfowac. wczoraj tylko moczylem tylek w cieplych calkiem wodach Oceanu Spokojnego.
Wczoraj wgryzalem sie w klimaty czytajac odpowiednia literature. Pilem tez Cuba Libre z 4 Holendrow. O nich wkrotce.
Surfing.
Beach Boys – ktorych plasje posrodki 3 b-boysow – tuz za Beastie Boys a oczywiscie daleko przed gownianymi Backstreet Boys…. inncyh bboys nie znam. Sluchalem wczoraj ich wersji CALIFORNIA DREAMIN… szare niebo, fale, przygaszone jakies niemrawe swiatlo w barze.
Surfing.
Fale.
Ocean.
Pearl Jam OCEANS.
Hold on to the thread…the currents will shift…
Glide me towards you know something’s left.
And we’re all allowed to dream of the next time we touch…
You don’t have to stray the oceans away…
Waves roll in my thoughts. Hold tight the ring,
The sea will rise…please stand by the shore.
I will be… I will be there once more.
MOja ulubiona plyta lat 90 staje wypelnia mi znow glowe. Teraz juz sie dopelnila.
Chcialbym pisac wiecej i wiecej. Mysli (pozytywne) wrecz rozsadzaja mi czaszke. Musze tylko usiac na chwile gdzie w spokoju. Zamknac oczy na 5 sekund. Krotkich sekund i zaczac znow pisac. Wiecej i wiecej.
ale to wieczorem. nie dzis… nie dzis…
slyszalem ze juz jesienna deprecha w Polsce grasuje… jakos dziwnie w tym roku mnie omija – zerwanie z tradycja…
