Wlasciwie przestalem podrozowac. Ja po prostu tkwie w czasoprzestrzeni. Dom daleko i przyjaciele. Ale dobrze sie z samym soba czuje. Nie zwiedzam, nie chodze do muzeum, kosciolow, przestalem biegac z przewodnikiem, nie interesuja mnie tzw. sztuczne atrakcje turystyczne. Po prostu zyje. Tak samo jak zylem tam, zyje tu. Czasem jest zle i tesknota sie odzywa. Ale moj wybot. Moja droga. Mi camino. MY WAY – nagralem sobie dzis na MD Franka Sinatre. Wroce. Kierwa, trza sie usmiechac – a geba mnie boli od ciaglego szczerzenia sie.
Najbardziej odejchany rok mojego zycia.
2 0 0 1.
To bedzie dobry rok.. uslyszalem…
No pewnie… no pewnie :))) JEST
