Nadeszlo dzis. Chyba czas sie zatrzymac na chwile. Pomyslec. Usiasc. Napisac cos madrego. Pstryknac pare niezlych fot. Zrobic cos.
Wozili me cialo dzis motorowka, autobusem, kazali gdzies isc i ogladac.
Pisco. Paracas. Lwy morskie. Delfiny. Kormorany i Pelikany. Miliony zwierzakow i bryza morska. Wszystko pieknie i wspaniale. Ale…. Bart chce spac.
Jeszcze 12 dni w Peru. Potem konczy sie wiza i trza jechac na polnoc. Ekwador, LOcombia, Wenezuela. Juz 3 miesiace minely. I co dalej?
Dzis wsiadam w autbus i jade do malej wioseczki na wybrzezu OCEANU. Mieszkaja tam czarni Peruwianczycy, potomkowie niewolnikow. Goraca muza, afrykanskie rytmy, upal, brudny hotelik. Tego sie spodziewam. Czyzby?
…
a jednak sie rozmyslilem – jade do Limy, bo tam jest chyba gorzej i brzydziej. Poza tym musze Kolumbijska wize zalatwic – mam pare spraw do zalatwienia z pewnym kartelem.
…










