Miesięczne archiwum: Maj 2006

Metro w Sapporo

Wizyta w Japonii to nie jest wyjazd za granic?. To wczasy na innej planecie, w innej galaktyce. Po paru dniach w Tokio postanowi?em wyruszy? autostopem na pó?nocn? wysp? kraju – Hokkaido. Podró?owanie w ten sposób okaza?o się nieoczekiwanie ?atwe i po dwóch dniach znalazłem się w Sapporo – stolicy Hokkaido i najwi?kszym mie?cie wyspy.
Kosmopolityczne Sapporo le?y na tej samej d?ugo?ci geograficznej co ?rodkowa Europa –jest japo?sk? stolic? piwa – warzy się tu takie browary jak Sapporo, Asahi, Kirin. Jest pi?tym najwi?kszym japo?skim miastem i rozwija się nieprzerwanie od XIX wieku. Jest to dobrze zaplanowane, ?adne i czyste miasto w którym u?ywa się adresów i można znale?? miejsce którego się szuka bez problemów (w odró?nieniu od reszty Japonii). Miasto podzielone jest na bloki a nie ulice i wszystko jest dok?adnie ponumerowane. Przyk?adowy adres mo?e wygl?da? tak „Capsule Inn, S3, W3, Chuo-ku” – czyli na ulicy pomi?dzy South 3 a West 3 jest Capsule Inn – hotel z kapsu?ami w którym miałem przyjemność mieszka?.
Sapporo to takie małe Tokio, ale bez tego ca?ego zgie?ku, ruchu, t?umów. Dojecha?em w nocy i pierwsz? noc sp?dzi?em w kafejce netowej za 1900 (taniej ni? najta?szy hotel w mie?cie) mog? przesiedzie? 7 godzin – prysznic, prywatna kabina, tysi?ce filmów na DVD, picie i jedzenie za friko, szybkie ??cze i super wygodny fotel…

Niestety nast?pnego dnia byłem wyko?czony. Bezsenna właściwie podró? z Tokio, spanie na parkingach i w samochodach dobroczy?ców co zabrali mnie w dalsz? podró? – po paru dniach czu?em jak mój organizm s?abnie, rozpaczliwie potrzebuj?c paru godzin w?a?ciwego snu. Wi?c pierwszego poranka w Sapporo ledwo pow?óczy?em nogami. Silny wicher powiewa?, było zimno jak cholera, zjad?em obiad w knajpie dla robotników. Odziany w krótkie spodenki i koszulk? dr?a?em z zimna. Na Hokkaido wiosna i niektóre dni potrafi? by? naprawd? mro?ne. Nierozs?dnie cieplejsze ubrania zostawi?em w przechowalni baga?u – trzeba było poszuka? schronienia.

Bezwietrzne i ciep?e podziemia metra okaza?y się wybawieniem.

System kolejki podziemnej w Sapporo jest czwartym wybudowanym w Japonii. Budowa pierwszej linii rozpocz??a się w 1969 roku i tu? przed rozpocz?ciem Zimowej Olimpiady w 1972 system by? gotowy do u?ycia. Linia Nanaboku wychodzi nad ziemi? ale u?yto specjalnego aluminiowego schronu aby ochroni? kolejk? przed cie?kimi opadami ?niegu. Obecnie ca?y system ma 48 kilometrów d?ugo?ci, 46 stacji i 3 linie – Nanaboku (14.3 km), Tozai (20.1 km) oraz Toho (13.6 km). Oprócz tego system po??czony jest z liniami tramwajowymi wi?c zawsze można dogodnie przesi??? się do tramwaju a tak?e poci?gu podmiejskiego albo krajowego na g?ównej stacji.

Metro funkcjonuje od godziny 6:15 rano do pó?nocy – poci?gi kursuj? co 3-4 minuty w godzinach porannego szczytu, co 5 minut wieczorem, gdy ludzie wracaj? do domów. W ci?gu dnia poci?gi zatrzymuj? się z cz?stotliwo?ci? co 5-7 minut.

Lecz jedna rzecz odró?nia go od innych na ?wiecie – zamiast szyn w u?yciu są gumowe kó?ka. Bardzo ciekawy byłem jak to wygl?da. Zszed?em wi?c w podziemia i pokr?conymi tunelami pe?nymi sklepów, galerii, salonów fryzjerskich dotar?em do wej?cia.

Jednorazowy bilet na przejazd kosztuje 200-360 jenów w zale?no?ci od dystansu, 320-480 trzeba zap?aci? za transfer pomi?dzy metrem a tramwajem albo autobusem. Oczywi?cie można wykupi? specjalne karty (With You Card) za 500, 1000, 3000, 5000 i 10000 jenów – dzięki nim ma się zni?k? do 15%. Pass na jeden dzień je?d?enia metrem kosztuje 800 jenów, je?eli chcesz jednak wyj?? z podziemi i po?miga? tramwajem albo autobusem musisz dop?aci? 200 jenów do tej sumy.

Nadjecha? poci?g – rzeczywi?cie – grube, du?e opony zamiast metalowych kó?ek – poci?g pod??czony jest do elektryfikacji dzięki ?rodkowej szynie (wi?c nie tak ca?kiem bezszynowy).

Metro zm?czonych ludzi w którym nikt się nie u?miecha. Jest cichutko. S?ycha? jak kartkuj? ksi??ki czy te? komiksy. Rano wyprasowani biegn? korytarzami wielkiego spaghetti, w poci?gu gapi? się w okno, ekrany komórek, gejmbojów czy kieszonkowych playstation.

Wszystko wygl?da bardzo nowocze?nie, wagony l?ni? metalicznie, nie ma drzwi pomi?dzy nimi i można zobaczy? początek i koniec poci?gu stoj?c po środku sk?adu. Ca?y system kontrolowany jest przez wyrafinowany system komputerowy i metro jest najbardziej sensownym ?rodkiem komunikacji w Sapporo. Szczególnie w mro?ne zimowe dni.

Popo?udniu czu?em, że wi?cej nie wyrobie. By?o za zimno aby spa? w parku, lukn??em do portfela, jeszcze trochę kaski by?o. W informacji turystycznej znale?li mi najta?sz? kapsu??, wsiad?em w metro i pojecha?em do dzielnicy Susukino – bary, rabuhoteru (Love Hotels). Sapporo Kapsule Inn za 3200 jenów za noc. Wchodzisz bez butów, które zostawiasz w szafce. Wje?d?am na 3 pi?tro (wszystkich jest 7, na 7 prysznic komunalny i d?akuzi) i odnajduj? swoj? kapsu?? – wszystko wygl?da tak jakbym mia? zaraz odlecie? w kosmos. Ale zamiast tego odpadam w 16 godzinny sen. W środku kapsu?y (metr na dwa) telewizor, radio, budzik, po?ciel – wygodna sprawa. Terebi (telewizor) nie dzia?a jednak – trzeba wykupi? kart? za 1000 jenów. Znajduj? jeszcze ulotki z programem telewizyjnym na czerwiec – hm… same pornosy. Na moim pi?trze jest jeszcze pusto i cicho. Bardzo szybko zasypiam…

Sapporo poprzedniego dnia sprawia?o wra?enie pustego miasta – dzi? wysz?o s?o?ce i sprawy przybra?y inny obrót, mnóstwo ludzi na ulicach, ciep?o i czuj? się znacznie lepiej. Poje?dzi?em jeszcze metrem przez godzin? robi?c zdjęcia a potem uda?em się do g?ównej stacji kolejowej. Wykupi?em bilet na poci?g który zatrzymuje się tu? przy drodze w stron? wschodniej cz??ci Hokkaido. Góry, wulkany, parki narodowe, nied?wiedzie i ocean. Przez najbli?sze 10 dni nie b?d? widzia? wielkich miast – ale do Sapporo na pewno powróce. Bo to miejsce z dobrymi wibracjami.
 Robert Hagg Jersey

Otagowano

Upadek kofeinowych manufaktur.

Kawa tak jak dobre wino dodaje to „co?” wpisane w rutyn? ka?dego dnia. Pobudza, nap?dza, daje moc. Niektórzy ??opi? niezliczone fili?anki sztucznej rozpuszczalnej kawy, inni za? delektuj? się fili?ank? doskona?ej capuccino w jednej z miejskiej kawiarni. Kawa zdaje się by? nierozerwalnie po??czona z nasz? miejsk? egzystencj?. Par? lat temu, gdy miałem jeszcze sta?? prac? – pierwsz? rzecz? gdy pojawia?em się w pracy z rana by? kubek gor?cej, czarnej kawy z du?? ilo?ci? cukru. Bez tego nie mogłem zacz?? dnia. Nie zastanawia?em się jednak jak się ma ca?a sprawa z kaw?. Wiedzia?em, że ro?nie gdzie? w „ciep?ych krajach”, ale jej historia i proces produkcji interesowa?y mnie tyle co zesz?oroczny ?nieg.

Legenda mówi, że pewien pasterz o imieniu Kaldi pewnego przepi?knego popo?udnia, gdzie? na koniuszku pó?wyspu arabskiego, przy?apa? jedn? ze swoich kóz brykaj?c? rado?nie w szalonym ta?cu woko?o zielonoli?ciastego krzewka pe?nego czerwonych „wisien”. Kaldi spróbowa? paru owoców i zda? sobie spraw?, że to właśnie one są odpowiedzialne za euforyczny stan jego kozy.

Bardzo dawno temu, w Etiopii, zajadano się kaw?. Tak, tak. Nikt wtedy nie my?la? aby j? pi?. Kawy wtedy nie uprawiano, zbierano jej dzikie owoce, podobne do wi?ni i gotowano je z dodatkiem mas?a i soli. Arabscy handlarze przewie?li owoce kawy do Jemenu, gdzie opracowano pierwsz? metod? przygotowywania napoju, poprzez pra?enie nasion. Beduini rozpowszechnili ten zwyczaj na terenie ca?ego pó?wyspu arabskiego. Potem wraz z rosn?c? si?? Arabów zwyczaj picia kawy rozpowszechni? się w ca?ej pó?nocnej Afryce i Bliskim Wschodzie. Przez Turcj? (która sta?a się potentatem w dziedzinie handlu ziarenkami kawy) zwyczaj ten trafi? do Europy i tym samym do Polski. Odkrywcy nowego ?wiata przewie?li nasiona kawowca do swoich kolonii – Holendrzy zacz?li upraw? na Jawie, Francja na Martynice i w Gujanie, a Portugalczycy w Brazylii.

Pierwsza kawiarnia zosta?a za?o?ona w Wiedniu przez naszego rodaka Franciszka Jerzego Kulczyckiego. Europ? ogarn??o kofeinowe szale?stwo. We Francji, Niemczech, Holandii, W?oszech jak i w Polsce otwierano setki kawiarni, które z czasem przekszta?ci?y się w klub. towarzyskie. Wi?kszo?? ludzi by?a przekonana o jej zbawiennym wp?ywie na zdrowie. Wed?ug lekarzy kofeina wp?ywa w sposób korzystny na trawienie i kr??enie oraz pozwala wyp?ukiwa? z organizmu szkodliwe substancje.

Gdy na początku tego roku znalazłem się w Gwatemali nada?y?a się okazja, aby przyjrze? się ziarenku kawy z bliska. Kawa z Gwatemali jest uwa?ana za jedn? z najlepszych na ?wiecie, dzięki dobremu nas?onecznieniu, odpowiednim opadom oraz bardzo rzy?nej wulkanicznej glebie. Najlepsza kawa ro?nie w Antigua, Huehuetenango, w okolicach jeziora Atitlan oraz w Coban. Uprawa kawy w tym niewielkim kraju by?a nierozerwalnie zwi?zana z polityk?. Przez lata „kawowa elita” rz?dzi?a ca?ym krajem i tak ma się do dzi?. Mówi si?, że od setek lat Gwatemala jest w r?kach parunastu rodzin, wielkich w?a?cicieli ziemskich, którzy zbudowali swoj? pozycj? na wykorzystywaniu rdzennej ludno?ci czyli Majów.

Finca (kawowa plantacja) na któr? trafi?em jest jedn? z tych, które produkuj? kaw? tradycyjnymi metodami. Jest to jedna z kofeinowych manufaktur. Sergio jest moim przewodnikiem po Dieseldorff’s Finca Santa Margarita w Coban. Ta niewielka rodzinna plantacja zosta?a za?o?ona w XIX wieku przez emigranta z Niemiec – Erwina Paula Dieseldorffa. Niewielka ?cie?ka wije się po?ród niewielkich drzewek kawowca, nad którymi góruj? palmy i inne większe drzewa, maj?ce funkcj? parasola ochronnego. Kawowce nie mog? sta? w pe?nym s?o?cu, wi?c plantacja przypomina g?sty tropikalny las – pe?en setek ró?nych gatunków ro?lin. Sergio pokazuje mi owoce kawy – są czerwone i bardzo podobne do wi?ni. Zrywam par? owoców i próbuj? jak smakuj? – mi??sz jest s?odki, lecz jest go niewiele. Ale nie owoce nas interesuj?, ale to co w środku, mianowicie pestki, mieszcz?ce dwa ziarenka okryte tzw. pergaminem, pod którym jest jeszcze wewn?trzna os?ona nazywana srebrn? skórk?. Drzewo kawowca zaczyna owocowa? po 5 latach od zasadzenia. Drzewka nie są wysokie, aby u?atwi? zbiory przycina się je systematycznie do wysoko?ci 2 metrów. Owoce kawy dojrzewaj? oko?o 9 miesiący. Pierwsze zbiory nast?puj? po 5-7 latach od zasadzenia drzewa. Sergio prowadzi mnie dalej. Oprócz kawy posadzono tu równie? kukurydz?, awokado, fasol?, pomara?cze, banany i cytryny. Oczywi?cie sam nie zauwa?y?bym gdzie co ro?nie gdyby nie mój przewodnik. Wszystko ginie w jednej zielonej ?cianie ro?lin. G?ówny rodzaj kawy uprawiany na tej plantacji to coffea arabica i przygotowuje się j? u?ywaj?c tzw. metody mokrej. Sergio pokazuje mi star? maszyn?, maj?c? napisy po niemiecku, w której owoce umieszczane są aby oddzieli? mi??sz. Nast?pnie moczy się je w wodzie i poddaje fermentacji na oko?o 24 godziny. Nast?pnego dnia sp?ukuje się je mocnym strumieniem wody pozbawiaj?c warstwy ochronnej. Idziemy dalej, wszystko spowite jest g?st? mg?? a deszcz nie przestaje pada?. Wiem, że kawa potrzebuje równie? suchego klimatu, a Coban wydaje się by? najbardziej mokrym miejscem na planecie. Przewodnik wyja?nia, że zazwyczaj nasiona rozk?adane są na matach w pe?nym s?o?cu lecz tutaj, ze wzgl?du na mokry klimat i opady dochodz?ce do 2500 mm w skali roku, do suszenia u?ywa się specjalnych suszarek. Nast?pnie ziarna trafiaj? do innej maszyny, która usuwa ?usk? pergaminow? i srebrn? skórk? pod któr? jest zielone ziarno. B?d?c potem nad jeziorem Atitlan, w niewielkiej wiosce San Pedro de Laguna zauwa?y?em, że tam stosuje się metod? such? – owoce rozrzuca się na matach tak aby suszy?y się w s?o?cu od dwóch do trzech tygodni. Potem ziarna wrzuca się do specjalnych ?uszczarek, które eleminuj? wyschni?t? otoczk? pergaminow?.

Na plantacji ziarno jest równie? palone i pakowane do worków. Opuszczamy m?yn oraz patio gdzie suszy się kaw? i idziemy do g?ównego budynku. Mijam biuro, przed którym w milczeniu czekaj? Indianie. To pracownicy plantacji. Dzi? dzień wyp?aty i przyjmowanie interesantów. W końcu trafiamy do miejsca gdzie pali się kaw?. W zielonej kawie jest oko?o 25 zwi?zków aromatyczno-smakowych a po jej upaleniu oko?o 700. Na tej plantacji część kawy jest palona i sprzedawana do kawiarni i sklepów, lecz wi?kszo?? w swej surowej, zielonej formie pakowana do 60 kilogramowych worków i wysy?ana w ?wiat. Robi się to po to aby zachowa? jako?? kawy. W palarni jest jeszcze dwóch m??czyzn – jeden zajmuje się starymi maszynami do palenia i mielenia kawy, a drugi u?ywaj?c specjalnej wagi, odmierza odpowiedni? ilo?? i pakuje j? do bia?ych torebek. Ziarenka aby uzyska?y swój ciemny kolor pali się w temperaturze od 200°C do 300°C. Im wy?sza temperatura tym ciemniejszy kolor, bardziej cierpki smak i mocniejsza kawa (przyk?adowo kawa do przygotowania espresso ma ciemniejszy kolor).

Produkcja i handel ziarenkami kawy to dobry interes przynosz?cy krocie. Oko?o 20 milionów ludzi uprawia kaw? w Wietnamie, Brazyli, Kolumbii, Afryce i krajach Ameryki ?rodkowej. Na początku XXI wieku ceny kawy na ?wiatowych rynkach spad?y z 2,5 dolara za funt do 50 centów. Sta?o się tak za spraw? zmechanizowania produkcji kawy w Wietnamie, Brazylii i Kolumbii – te kraje zmonopolizowa?y ?wiatowy rynek. Spadek cen spowodowa? katastrof? w biedniejszych krajach uprawiajacych kaw?. Tylko w Salwadorze 90 tysi?cy ludzi pozosta?o bez pracy. W latach osiemdziesi?tych i dziewi?dziesi?tych tysi?ce ch?opów z gór Gwatemali i innych biedniejszych regionów Ameryki ?rodkowej pracowa?o przy uprawie drzewek kawowca . Kofeinowe manufaktury dawa?y prac? sezonowym pracownikom, którzy szybko wracali do swoich rodzin po zako?czeniu zbiorów.

W ostatnich latach wiele się zmieni?o. Przebywaj?c w Todos Santos, w jednej z wiosek pó?nocnej Gwatemali, rzuci? mi się w oczy brak m??czyzn w wieku 18-35. Jak na wojnie. W wiosce zosta?y dzieci, kobiety i starcy. Wi?kszo?? me?czyzn odbywa podró? na pó?noc. A? do granicy meksyka?sko – ameryka?skiej. Pedro, jeden z tych którzy wrócili ze Stanów, mówi, że p?aci się w zale?no?ci od ukladu sum? 1500-2500 dolarów za przeprowadzenie do USA i namiary na robot? – cho? te nie potrzebne wszyscy je?d?? w te same miejscówki, w kupie innych todos santeros ra?niej. „Coyotes” czyli przemytnicy masy latynoskiej mieszkaj? równie? w Todos Santos i innych wioskach i miasteczkach tej cz??ci Gwatemali. Polo, mój nauczyciel hiszpa?skiego opowiada? mi, że miejscowi Coyotes jad? ca?? grup? przez Meksyk tam przebijaj? się przez granic? do Stanów. Ch?tni nie muszę p?aci? od razu. Czasem tylko część a reszt? po pierwszej wyp?acie już w Stanach. Wielu idzie na taki uk?ad. Wszystko jest „na g?b?” ale tu wszyscy się znaj?.

Tak wi?c wystarczy? spadek cen kawy, aby 600 tysi?cy ludzi w Ameryce ?rodkowej musia?o opu?ci? swoje rodziny i ruszy? na pó?noc, aby nielegalnie pracowa? w USA. Ka?dego roku 150 tysi?cy próbuje swojego szcz??cia przekraczaj?c nielegalnie pustynna granic? Meksyku z USA. Ci co zostali ?yj? poni?ej granicy ubóstwa. Oko?o 1,2 miliona ludzi wci?? potrzebuje pomocy ?ywno?ciowej i leków.

Na początku XXI wieku kawa jest najpopularniejszym na ?wiecie napojem – wypija jej się 400 miliardów fili?anek rocznie.
 Carlos Martinez Authentic Jersey

Otagowano

Metro w Pekinie

Wilgotno?? prawie 100%. Pekin 6 rano. Czuj? się ?rednio. Nie mog? z?apa? oddechu. Z leje się strumieniami kwa?ny deszcz. Brak koloru, monochromatyczna rzeczywisto??. Monstrualne wie?owce trac? kontury szarym smogu. Czuj? się jak w socrealistycznym Blade Runnerze.

Musz? wydosta? się z dworca autobusowego. Dotar?em tutaj po ca?onocnej podró?y z Qingdao. Taxi. Wsiadam w jedn? z nich. Oczywi?cie nie jest to prawdziwa taksówka, takich nie widz? w okolicach dworca. Jedynie prywatne samochody – pseudo taksówkarze robi? pieni?dze na lewo, nie rozliczaj?c się z machin? biurokratyczn?. Wiem, że muszę się dosta? do kafejki internetowej, aby ?ci?gn?? z poczty numer telefonu do kumpla, który mieszka gdzie? w Pekinie. Targuj? się z kierowc? i cena z 80 RMB spada do 30 – co okazuje się dobrym dilem. Wed?ug przewodnika internet jest gdzie? przy stacji metra, przy China World Trade Center. Wszystko idzie na razie jak po ma?le. Dzwoni? do Radka a ten po chwili rozmowy t?umaczy mi, że najlepiej b?dzie jak wsi?d? w metro i zmieniaj?c dwukrotnie lini? dojad? do stacji Wudakou, sk?d mnie odbierze.

Wychodz? na ulic? i szukam stacji. Wiem, że metro w Pekinie oznaczone jest niebiesk? liter? D. Móg?bym się zapyta? kogo? o drog? ale moja znajomo?? chi?skiego jest ?adna. Po chi?sku peki?skie metro to 北京地铁 , a w wymowie fonetycznej B?i Jīng D? Ti?. W końcu odnajduj? betonowy kiosk. Schodz? w dó?. Metro jak metro. Jak setki podobnych systemów na ?wiecie. Na ?cianach billboardy reklamuj?ce najnowsze produkty, filmy, ubarwiaj? siermi??ny wystrój stacji.

http://bartpogoda.net/china/beijing/DSC_6073.jpg

Na stacjach metra znajduj? się kasy, brakuje automatów do sprzeda?y biletów co oznacza stanie w monstrualnych kolejkach w godzinach szczytu. Nie ma co się jednak przejmowa? bo kolejka posuwa się bardzo szybko. Bilety na liniach 1 i 2 kosztuj? 3 RMB, natomiast przy transferze na lini? ?ó?t? (linia 13) trzeba zap?aci? 5 RMB. Kupuj? swój pierwszy bilet, a właściwie dwa. Jeden koloru niebieskiego (na lini? numer 1) i drugi ?ó?ty na lini? 13 na której znajduje się stacja Wudakou.

Pierwsza fala porannego szczytu. Zacz?? się nowy dzie?. Peki?czycy jad? do pracy, do szkó?. W wagonach nie ma klimatyzacji, nie ma czym oddycha?, na czole pojawiaj? się kropelki potu, w par? chwil zamieniam się objuczon? baga?em, bia?? a właściwie ró?owiutk? jak prosiaczek n?dzn?, spocon? istot?, która my?li jedynie o jednym: opu?ci? to miejsce jak najszybciej. Czuj? zm?czenie. Ostatnie dni to promy, autobusy, taksówki. Prawie 2 dni jecha?em do Pekinu z Seulu. Czuj? się jak sardynka w puszce. 10 minut pó?niej już wiem, że zamiast w lini? niebiesk? wsiad?em w czerwon?. Jecha?em w kompletnie innym kierunku, na wschód. W ka?dym razie tego poranka zgubi?em się parokrotnie. Informacje w metrze są bardzo kiepskie. Zauwa?am, że nie ma ujednoliconych informacji. Niektóre wagony maj? elektroniczn? mapk? z oznaczeniami na jakiej stacji znajduje się poci?g i jaka jest nast?pna. Inne wagony maj? tylko mapki w j?zyku chi?skim, a inne w ogóle nie maj? oznacze?. Musz? się cofn?? i znale?? odpowiedni poci?g. Przesiadka, szukanie odpowiedniego przej?cia, schody, ludzie, t?ok. Mrówczy p?d przed siebie. Cisza. Nikt nie rozmawia, nikt nic nie mówi. Czuj? na sobie wzrok innych wspó?pasa?erów, inny czytaj? gazety, nie wiele osób bawi się telefonami komórkowymi, wiele osób po prostu ?pi. W końcu wysiadam na Xizhimen. Tu muszę wyj?? z metra i przej?? 200 metrów do budynku gdzie zaczyna się linia 13.

Linia 13 jest stosunkowo now? lini?, uko?czon? w latach 2002-2003. Tutaj zamieniam swój ?ó?ty bilet na w?a?ciwy bilet, który wk?adam w automatyczn? bramk?. Podobnie? jak w Japonii. Potem dowiaduj? si?, że du?a część metra zbudowana zosta?a dzięki po?yczce zaci?gni?tej u Japo?czyków. Tak wi?c metro jest bardzo podobne. Wagony na tym fragmencie są już klimatyzowane. Znajduj? miejscówk? do siedzenia i ruszamy. Tutaj metro jedzie właściwie ca?y czas nad ziemi?. Co mnie uderza bo wej?ciu do wagonu to specyficzny zapach. Zapach marihuany. My?la?em, że mam jakie? omamy i halucynacje, ale potem rozmawia?em, ze znajomym który cz?sto je?dzi t? lini? i mia? te same spostrze?enia. Zapach gandzi jest tak mocny, że od razu zrobi?o mi się weso?o. Do dzi? nie wiem sk?d ta wo?, za ka?dym razem jak wsiada?em w trzynastk? czu?em się jak w coffee shopie.

Wysiadam na Wudakou sk?d odbiera mnie Radek. Jecha?em dwie godziny. Potem ta sama podró? zaj??a mi 3 razy mniej czasu, ale już wiedzia?em jak się porusza?.

Peki?ske metro to pierwszy tego typu projekt w Chinach Ludowych. Budowa rozpocz??a się w 1965 roku. Pierwszy odcinek z g?ównego dworca kolejowego do Pingguoyuan otworzono w 1969. Jednak a? do 1977 roku trasa ta by?a tylko do u?ytku s?u?bowego, normalni obywatele miasta nie mogli jej u?ywa?. Do chwili obecnej powsta?y 4 linie. Dopiero w ostatnich latach kto? wpad? na pomys? aby metro było równie? u?yteczne dla osób niepe?nosprawnych. Niektóre stacje wci?? są nieprzystosowane dla inwalidów. Widz?c jednak jak szybko post?puj? zmiany, jestem przekonany, że to tylko kwestia chwili. W latach 2003 – 2004 w?adze usun??y wszelkie sklepy z metra – pono? po to aby zwi?kszy? bezpiecze?stwo. Wed?ug informacji jakie znalazłem w Internecie, metro w Pekinie było jednym wielkim bazarem. Teraz jakakolwiek dzia?alno?? handlowa jest zabroniona. Nie kupisz nawet wody mineralnej.

Niektóre stacje wygl?daj? lepiej. Pierwsze co rzuca się w oczy to wysoko?? sufitu i monstrualne kryszta?owe ?yrandole. ?ciany udekorowane są socrealistyczni witra?ami, prawdopodobnie wystrój stacji zmieni się do 2008 roku. Pasa?erowie metra to raczej ?rednia klasa. Bilet na metro jest 3 razy dro?szy ni? na autobus a dla biedniejszych Chi?czyków to sporo. Wci?? autobusy, motocykle i rowery to g?ówne ?rodki transportu.

Pewnego wieczoru wraca?em na Wudakou z placu Tiananmen. Jak zwykle zmienia?em lini? na Xizhimen. Tym razem nie było tak ?atwo. ?cisk zacz?? się tu? przy schodach. Porz?dkowi uformowali ludzk? mas?, u?ywaj?c r?k i metalowych bramek, poganiaj?c wszystkich, wykrzykuj?c coś przez megafony. 20 minut krok za krokiem sun?li?my do wyj?cia. Schody ruchome zosta?y wy??czone. Ju? na samej górze czu? było rebeli? w powietrzu. Wychodz?cych z metra oddzielono metalowymi bramkami od tych co próbowali wej??. Na zewn?trz szala?a burza. Prawie tajfun. Widzia?em jak ludzie staraj? się schroni? pod dachem metra. Pot, wilgo?, ?cisk. Policja przegania?a tych co próbowali wyj?? u?ywaj?c pasu dla schodz?cych na dó?. Poczu?em się jak na koncercie Heja w Wytwórni Filmów Fabularnych we Wroc?awiu w 1991 roku. To coś w powietrzu, tysi?ce ludzi, zapach potu innych, klaustrofobiczna histeria. W końcu się uda?o. W ?yciu nie wychodzi?em z metra przez 40 minut.

Plany na przysz?o?? – olimpijska gor?czka.

Po raz pierwszy od trzydziestu lat metro w Pekinie b?dzie poddane ca?kowitej renowacji. Wszystko na olimpiad? w 2008 roku. Prace zaczn? się jeszcze w tym roku. Przewidywany koszt inwestycji to 518 milionów dolarów z czego a? 445 przeznaczone b?dzie na nowe sk?ady poci?gów jak i stworzenie automatycznego systemu sprzeda?y biletów. Zmienione zostanie właściwie wszystko. Poci?gi, sygnalizacje, obs?uga komputerowa, usprawnienia dla inwalidów. Na linii ?ó?tej (L-13) już cz??ciowo wprowadzono pó?automatyczny system biletowy. Sprawa wygl?da jednak tak ?e bilety kupione na innych liniach są r?cznie wymieniane na jednorazowe bilety, które pasa?er wk?ada do slotu w bramce. Stare trakcje o d?ugo?ci 52,2 kilometra zostan? wymienione na nowe stalowe trakcje, które maj? pono? zredukowa? ha?as jak i spowodowa?, że jazda b?dzie bardziej ?agodna. Prace dokonywane są w nocy pomi?dzy 00:30 a 4:00 rano, kiedy metro jest zamkni?te. 180 poci?gów zostanie wymienionych na klimatyzowane sk?ady. Obecnie na poci?g trzeba czeka? oko?o trzech minut. Czas ten zostanie skrócony do 2,5 minuty, co jest mi?dzynarodowym standardem. Uko?czenie prac przewidywane jest na 2007 rok. Do tego czasu pasa?erowie b?d? mogli dokonywa? transferów na jednym bilecie. Do 2008 roku d?ugo?? wszystkich linii wzro?nie do 300 kilometrów a system przejmie 20 % ca?ego transportu publicznego w Pekinie. Dzi? ka?dego dnia 2 miliony ludzi u?ywa kolejki podziemnej.

 Vernon Davis Jersey

Otagowano

reset w pradze

Wycieczka do Pragi mia?a nam od?wiezy? mózgi. Czy tak się sta?o? W?tpi?… Zero spania, część ekipy wraca do Klodzka gdy okazuje si?, że nie ma gdzie spa? (wszystkie miejsca, hoteliki, pensjonaty by?y pe?ne)… ja bedur i sylwia wytrzymujemy „jako?” ca?? noc i o 8 rano powrót do k?odzka.

a wieczór wcze?niej nagrali?my teledysk, ziom, przekaz dla mlodych ludzi od ludzi starych, klodzko hiphop crew reprezent : Karabin66

„najgorsze są oczy tych, którzy nie rozumiej? dowcipu. najgorsze są oczy tych, którzy nie rozumiej?, kolego. i co ja teraz z tob? zrobi?, kolego?” – ?wietliki
 Bruce Smith Womens Jersey

Otagowano