Roczne archiwum: 2008

16 marca 2001 roku – Bahir Dar, Etiopia

Cala ten pomysl aby to przyjechac to niezla jazda. Teraz sie zastanawiam czemu ja do Afryki nie jezdzilem, jak w okolo zgnilego jaja lazilem, nie bylo mi po drodze, sam nie wiem. Intesywnosc doznan na samy poczatku moge porownac jedynie z pierwszym tygodniem w Indiach w 2003 roku

Unikatowosc Etiopii na pewno sie w jednym zdaniu opisac nie da. Mila wiadomoscia dla mnie samego ze wg tutejszego kalendarza mam 25 lat. Dzis jest 16 marca 2001 roku (Khedar 16, 2001). Czyli 11 wrzesnia 2001 roku dopiero nastapi (bo to Nowy Rok w Etiopii). Rok ma 13 miesiecy – 12 miesiecy po 30 dni i jeden po 5 albo 6. To nie wszystko – dzien liczy sie godzinowo od 6 rano czyli od wschodu slonca. Czyli o 10 rano jest tutaj 4 rano. I tak dalej.

Jestem w Bahir Dar. Lece do Lalibeli.

Opublikowano on the road, reportage, travel | Otagowano

addis ababa – etiopia

Wtorek.

Zostalem sam. Skonczyla sie laba na Zanzi. Troche brak mi dzis pary i mocy. Zaczyna sie wielka niewiadoma – Etiopia. Mam niewiele czasu – jedynie 3 tygodnie. Zdecydowalem sie na polnoc kraju – choc w moze sie duzo jeszcze zmienic – stawiam na brak planu – najwyzej co jego szkielet.

Wieczor w Addis Ababa.

Lot minal szybko. Tylko 15 minut spoznienia. Moj sasiad z boku nie tknal jedzenia, modlil sie cala droge, spogladajac z nienawiscia na ekran video gdzie wyswietlano wyjatkowo debilny film Camp Rock czy cos takiego.

Lotnisko.

Obywatele 33 krajow dostaja wize „on arrival” – Polacy tez. Grzecznie namawiam pania z kontroli granicznej aby wbila mi calostronnicowa wize na istniejaca juz pieczatke jakiegos kraju. 32 strony w paszporcie to dla mnie zdecydowanie za malo. W kantorze probuje „przepchnac” 50 dolarowy banknot z „mala glowa prezydenta” – nie udaje sie – ale ponoc mozna to zrobic w centrum miasta w Commercial Bank. Sprobuje jutro.

Wypijam powitalna kawe – potrojne esspreso i laduje sie do rozpadajacej sie starej Lady. Po drodze do dzielnicy Piazza taksowkarz musi sie zatrzymac u „gommisty” aby napompowac kola.

10 stopni. Zimno. Ciemna noc w jednym z najwiekszych afrykanskich miast. Zatrzymuje sie w Hotelu Baro – 10 dolkow za noc w nedznym pokoiku.

Szukajac czegos do jedzenia trafiam do Ristorante Castelli – slynna wloska knajpa, ponoc najlepsza w calej Etiopii. Jest tu nieprzerwanie od lat 30 – przetrwala wszelkie zawirowania historii. Na scianie zdjecia gosci – Geldof, Clinton, Brangelina etc.

Nie mam juz sily – rano trzba wstac. Wbijam sie do spiwora z polaru, zagrzebuje sie pod sterta kocy i zasypiam

Opublikowano on the road, reportage, travel | Otagowano

Stone Town

Labirynt uliczek przywodzi na mysl mix Starej Hawany, Marakeszu, Delhi razem wzietych – juz dosc plazy i byczenia sie w Matemwe. Rytm dnia jasny – pobudka o 6 rano – 2 godziny robienia zdjec – sniadanie – znow zdjecia i zlatwianie spraw potem czill out z ksiazka a popoludniu zdnow bieganie z aparatem. No i spac bardzo wczesnie. Zapomnialem juz jak to jest, bo w Wawie prowadze zycie nietoperza.

Na Zanzibarze, a dokladnie w centrum miasta w Stone Town szalenstwo – OBAMOMANIA. Dzis na porannej kawie i ginger tea spotkalem Rashida, co w Brukseli pracuje i po swiecie jezdzi. Wielowatkowa rozmowa schodzi oczywiscie na wybory w USA. Wszysy szczesliwi – Afryka i nawet jej muzulmanskie zakatki szaleja ze szczescia. Tak przynajmniej to wyglada. Widac mase ludzi w koszulkach z Obama, plakaty na miescie a w niedziele darmowy koncert w porcie ZANZIBAR FOR OBAMA…

18 listopada wylot do Addis Ababy a 20 listka do Gonderu.

Na Zanzibarze, a dokladnie w centrum miasta w Stone Town szalenstwo – OBAMOMANIA. Dzis na porannej kawie i ginger tea spotkalem Rashida, co w Brukseli pracuje i po swiecie jezdzi. Wszysyc szczesliwi – Afryka i nawet jej muzulmanskie zakatki szaleja ze szczescia. Tak przynajmniej to wyglada. Widac mase ludzi w koszulkach z Obama, plakaty na miescie a w niedziele darmowy koncert w porcie ZANZIBAR FOR OBAMA…

18 listopada wylot do Addis Ababy a 20 listka do Gonderu.

Opublikowano travel | Otagowano

jumbo, zanzibar

27 godzin w samolotach, pociagach i minibusem. Wawa – Amsterdam (4 h w miescie zalanym deszczem) – Nairobi (5 godzin spania na betonie) – Zanzibar

Matemwe, Zanzibar – kawalek zagubionego swiata nad Oceanem Indyjskim – od jutra zaczynam nurkowania, Kasia od dzis zaczela kurs na nurka ;)

No i tyle… daje znaki ze zyje….

Opublikowano common life | Otagowano

Burma / Myanmar / Inle Lake / Yangon / Bagan

Opublikowano reportage, travel | Otagowano ,

Cambodia / Kambodża / Sihanoukville / Phnom Penh

Opublikowano on the road, travel | Otagowano

bangkok

Opublikowano travel | Otagowano ,

Birma. Myanmar. People

Opublikowano on the road, reportage, travel | Otagowano ,

Phnom Penh

Opublikowano on the road, reportage, travel | Otagowano ,

Pierwszy tydzień po powrocie. Waszawa

Opublikowano common life | Otagowano ,