SAN PEDRO DE ATACAMA

Pustynia. Atacama. Jakze inna niz Sahara w Maroko. Gorzka piesn snuje sie z glosnikow we wspanialej knajpie zasypanej piaskiem . W ktorej jest Internet. Wszedzie internet. Jestesmy spetani kablami. Cala ziemia.

24 godziny w autobusie. Ocean Spokojny – zobaczylem go o zmierzchu. Wcale nie byl spokojny. Ja tak.

Juz ponad miesiac. Juz sierpien. Jest taka plyta Counting Crows AUGUST AND EVERYTHING AFTER…

No wlasnie co bedzie potem?

Wyslalem paczke z filmami. Do NYC. Za 10 dni bedzie u Ciebie, Kufel:)) Moze beda skany – slajdow i cz-b… za czas jakis…

San Pedro de Atacama. Tym razem snuje sie z ciemnoskora Dominique z Anglii i Frankolami – Fredem i Wilma ;)) Wilma to zart oczywiscie. nie pamietam jak ma na imie…

Wspaniale miejsce. Na biezaco bede pisal. Wokolo sucha pustynia, osniezone szczyty wulkanow (6000 metrow), najwyzej polozone pole gejzerow na swiecie, i ogromne slone jezioro. Tamze jade w niedziele. Terenowy samochod za 70$ zabierze mnie prosto do Uyunii w Boliwii. 4 dni na pustynii.

sp1

sp2

sp3

sp4

sp5

sp6

sp7

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii americana i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.