Archiwa tagu: chile

lost and found

Za oknem niespodziewane „wiadomoco”. Wychodzić się nie chce a robić nowych zdjęć już w ogóle nie. Mam jednak w domu dużo pudełek ze starymi negatywami – w większości niewarte wspominania – krzywe, niechlujne zdjęcia robione na kodaku t-max. Bardzo dużo zdjęć kościołów, oczywistych widoczków turystycznych i mnie samego stojącego np. pod jezusem w Rio. Obiektyw zbyt szeroki (chyba 20mm) – męki początkującego fotografa ;)

Czasem jednak znajdzie się co nie co, co warto znów zeskanować i pokazać. Śniegowych wrzutów miało już nie być, żeby słowa dotrzymać trzeba wrócić do archiwum.

Opublikowano back in the day | Otagowano ,

SAN PEDRO de ATACAMA cz.2

Valle de La Luna – czyli dolina ksiezyca. Sol, wszedobylski piasek, wciskajacy sie wszedzie – szczegolnie w oczy moje i aparatow. Eduardo nasz przewodnik spokojnie wyjasnia jak powstaly te niesamowite formy skalne. Na sam zachod slonca jak mrowki, wszystkie ludziska mozolnie wspinaja sie na olbrzymia 100 metrowa wydme, bedaca czyms w rodzaju pomostu pomiedzy dwoma czerwonymi wzgorzami. Potem szalony bieg w dol. W tumanach kurzu. 30 na godzine, bez trzymanki, na leb na szyje. Na sam dol.

3:28 rano. Jakis glos znow mnie obudzil we snie – Bart, wstawaj, kojocie….

tatio1

tatio2

tatio3

tatio4

tatio5

Znow Eduardo. 90 km. El Tatio Geysers. Jest to najwyzej polozone pole gejzerow na swiecie. Na wysokosci 4300m w kompletnej ciemnosci otaczaja mnie opary, dymy, siara, istne pieklo, lodowe pieklo na ziemi. Wschodzi SLONCE. Upragnione. Temperatura podskakuje o 25 stopni. Momentalnie. Przed chwila nie czulem rak, zamarzly. Na szczescie jest kawa i bulki ugotowane w plastikowym pudelku przez Eduarda. Jak ugotowal? Polozyl je na gejzerze. Naturalna kuchenka. Sniadanie mistrzow.

Vikunie, vizcache z przerazeniem obserwuja najazd turystow.

W koncu kapiel. Temp. wody 27 stopni. Nie mam recznika wiec nie plywam. Mocze malo apetyczne odnoza.

San Pedro de Atacama – w miescie nie ma pradu. Wszystko zalezne od baterii slonecznych. Totalne rozluznienie. Wymieniam 2 ksiazki na jedna. Ale za to polsku – Pasja Zyciac – biografia Van Gogha… wspaniala rzecz….

Wieczorem piwko przy swiecach. Miedzynarodowa ekipa. Rano wyjazd. Do Boliwii…

Opublikowano americana | Otagowano

SAN PEDRO DE ATACAMA

Pustynia. Atacama. Jakze inna niz Sahara w Maroko. Gorzka piesn snuje sie z glosnikow we wspanialej knajpie zasypanej piaskiem . W ktorej jest Internet. Wszedzie internet. Jestesmy spetani kablami. Cala ziemia.

24 godziny w autobusie. Ocean Spokojny – zobaczylem go o zmierzchu. Wcale nie byl spokojny. Ja tak.

Juz ponad miesiac. Juz sierpien. Jest taka plyta Counting Crows AUGUST AND EVERYTHING AFTER…

No wlasnie co bedzie potem?

Wyslalem paczke z filmami. Do NYC. Za 10 dni bedzie u Ciebie, Kufel:)) Moze beda skany – slajdow i cz-b… za czas jakis…

San Pedro de Atacama. Tym razem snuje sie z ciemnoskora Dominique z Anglii i Frankolami – Fredem i Wilma ;)) Wilma to zart oczywiscie. nie pamietam jak ma na imie…

Wspaniale miejsce. Na biezaco bede pisal. Wokolo sucha pustynia, osniezone szczyty wulkanow (6000 metrow), najwyzej polozone pole gejzerow na swiecie, i ogromne slone jezioro. Tamze jade w niedziele. Terenowy samochod za 70$ zabierze mnie prosto do Uyunii w Boliwii. 4 dni na pustynii.

sp1

sp2

sp3

sp4

sp5

sp6

sp7

Opublikowano americana | Otagowano

FOTO w SANTIAGO

Kupilem bilet do Calamy. Prosto na Atacame (to taka pustynia jakby ktos byl lama). To bedzie dluga podroz – 22 godziny w autobusie.

Zapodaje na miasto. Bezuzytecznie przesiaduje w knajpach, pije kawe i jem frytki a potem znow szlifuje bruk ulic Santiago.

Zapakowalem niesmiertelnego eos 50 do plecaka. dzis robie portrety. Wcale nie jest trudno. Nikt nie odmawia. Wystarczy gadka w stylu:

„Puedo sacar una foto, yo soy estudiante de fotografia, de Polonia”

To zwykle wystarczy…

Zalozylem obiektyw 50 mm – czyli trza robic z bliska, a nie z tajniaka. Ktos kiedys powiedzial , chyba jeden z fotografow agencji Magnum:

„Jezeli zdjecie jest kiepskie, oznacza to, ze nie podszedles wystarczajaco blisko”

Swietna uwaga…

Robie i robie – w koncu wpadlem w swoj stary rytm. Zostawilem cyfraka w spokoju – zajebista sprawa ten cyfrak, ale rozleniwa jak cholera…

Na szczycie Cerro Santa Lucia spotykam 4 Polakow – brody, okolo 40tki, przemierzaja swiat, pracuja w Nowej Gwinei. Pogadalismy chwilunie i pognali przed siebie… maja jeszcze rok podrozy przed soba… pierwsi Polacy jakich spotkalem.
Jutro idzie paczka z filmami do Nowego Jorku – prosto w rece mastera Kufla.

Opublikowano americana | Otagowano

ACONCAGUA / SANTIAGO DE CHILE

Pubudka o 11. Wlasicielka hotelu zapycha mnie wlasnej produkcji chlebem , dzemem i kawa. Jestem gotow. Znow w drodze. Ubieram sie cieplo. Wsiadam w autobus do Puente del Inca (autostop bez powodzenia dzis). Zalatwiam formalnosci zwiazene ze wszystkim. Potem 3 km w gore i w koncu widze tablice: CERRO ACONCAGUA 6959 m. Wspinam sie wyzej, zapadajac sie po jaja w sniegu. No i w koncu ja widze. Prawie 7000 metrow. W zimie – prawie nie do wejscia. 15 dni, 1000$ za pozwolenie na wspinaczke. Niezle co?

Spotykam Kanadyjczykow z Quebecu (Christel i Olivier). Spotkalem ich dzien wczesniej. Teraz razem lapiemy stopa. P 2 godzinach bezskutecznego czekania, kopania grud sniegu, udaje sie im zlapac TIRa a mi autobus. Granica. Kontrola wszystkiego. Pies uzalezniony od wszystkich narkotykow niucha moj plecak. Zawiodl sie chyba ;)) Znow spotykam Kanadolcow. Wsiadaja do autobusu. Placimy po 10$ i po 4 godzinach Santiago.

puento_del_inca3

puento_del_inca4

andy2

andy1

aconcagua3

puento_del_inca2

puento_del_inca1

aconcagua1

puento_del_inca5

aconcagua2

Szybko przemieszczamy sie i po 15 minuyach jestemy w centrum. Hotel INDIANA – swoje piekne lata ma juz dawno za soba. 6$ i mam pieknie pachnacy swieza farba granatowy pokoik zamykany na klodke.

Jest kuchnia – zapodajemy ryz, parowki, pomidory i kukurydze z groszkem.

A teraz? Teraz sie snuje po okolicy. Znow wielkie miasto. Znow wszystko wyglada tak samo. Ale atmosfera jakas luzniejsza niz w Buenos Aires. Ruszam na miasto….

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Opublikowano americana | Otagowano