Archiwa tagu: argentina

USPALLATA / PUENTE DEL INCA

Kawa i bula na dworcu. Polspiac czekalem na autobus (Mendoza – Uspallata). Impreza w nocy byla calkiem calkiem. Piwko, grill. Po raz kolejny zauwazylem ze argentynczycy to kompletni nacjonalisci (lub jak kto woli – patryjoci). Nie obylo sie bez klasycznej rozmowy na temat Falklandow (Malwinow), spornych wysp z Chile i rozczen co do Antarktydy.

W pozniejszej fazie imprezy jeden z nich (o twarzy Johna Torturro lub tez Paula Simona) zaspiewal hymnn Argentyny. Potem kazal wszystkim wsatc (ja nie moglem sie ruszyc, zmeczenie, 3 rano) i zapuscil piesn LA LIBERTAD. Wzruszyli sie jak krokodyle;)

Poszedlem spac w koncu. Nie wiele snu. Przez pol nocy cala brygada zbierala sie na jakas impreze pokrzykujac VAMOS, VAMOS.

Rano przez sen uslyszalem budzik. Snilo mi sie, ze rozmawiamz tym kolesiem z recepcji, ktorego poprosilem o pobudke. Snilem ze pytam go o autobus etc. potem sie obudzilem i zobaczylem ze otwieraja sie drzwi, wchodzi koles i mnien dopiero teraz budzi. Czesto tak mam, szczegolnie gdy musze cos rano zrobic.

Czytam ksiazke Alexa Garlanda THE TESSERACT. Wymienilem ja w hostelu w Buenos.

Trafilem w klimat. Przez pierwsze 20 stron kolo snuje opisy brudnego hotelu, ulic Manili, przesiaduje w MacDonaldzie obserwujac ludzi i czeka na jakiegos gangstera wabiacego sie Don Pepe.

A . No i kupilem tez CIEN ANOS DE SOLEDAD MArqueza (100 lat samotnosci). Czytalem to 3 razy w polskim tlumaczeniu. Teraz czas na oryginal.

„Muchos anos despues, frenete al peleton de fuisamiento, el coronel Aureliano Buenida habia de rocordar aquella tarde remota en que su padre lo llevo a conocer a hielo (…)”

Tak to sie zaczyna…

W koncu USPALLATA. Spalem jak zabity cala droge. W tym miescie i okolicach krecono film z Bradem Pittem – 7 lat w Tybecie.

Miasteczko polozone w pieknej dolinie otoczonej bialymi szczytami gor wrzynajacymi sie w blekitne niebo.

Niestety nie ma juz autobusow do PUENTE DEL INCA (inkaski most). 80 km. Autostop. Najpierw TIR, potem na piechote 3 km (itr musial zjechac na clo). pare stopni celsjusza. Slonce daje tak ze bede slepy na starosc. Mijam wejsce do Parku Narodowego Aconcagua i cmentarz Andinistow. W konuc lapie nastepna ciezarowke. Niestety koles sie zamysla i zawozi mnie pod sama granice z Chile. Musze wracac 13 km do Puente del Inca. Most jest wspanialy. Zbudowala go sama natura. Pod nim mieszcza sie ruiny domu uzdrowiskowego – w dalyszym ciagu bija tam cieple zrodla – aquas calientes. Jakos udaje mi sie powrocic do miasta. Jestem prawie niezywy…

Opublikowano americana | Otagowano

MENDA part 2

Mc Donald´s wszedzie na swiecie jest niezobowiazujaca enklawa. Siedzisz ile chcesz, nikt cie nie wygania. Zimne frytki. Saczysz plyny. Potem jest nawet gdzie je wydalic.

Mendoza znajduje sie okolo 200km od granicy z Chile (przelecz na wysokosci 4000 mnpm).

Staram sie jak najszyciej dotrzec do Boliwii i Peru. Tak aby zalapac sie na sucha pore. W Boliwii wywolam filmy i negatywy i wysle je do NYC do Kufla (ktory je zeskanuje i wrzuci na sieci, nieprawdaz mistrzu? ;)))) Raczej nie zamierzam z nimi jezdzic przez dlugi czas, bo nie wiadomo co sie moze zdarzyc.

Ogolnie Argentyna i Brazylia troche zrujnowaly moj budzet. Dlatego staram sie jak najszybicej opuscic ten kraj (piekny, ale drogi – moze Patagonia kiedys w przyszlosci :)))

Zdarzyl sie CUD – lub jak kto woli NIECH ZYJA SZWAJCARSKIE SCYZORYKI !!

Wrocilem do hostelu. Pachnialo zupa pomidorowa (lub czyms w tym rodzaju). Wyciagnalem zwloki Canona z plecaka i scyzoryk. Zabralem sie do naprawiania. Dr Frankensztajn alias Pogoda. Rozkrecilem skurczybyka. Poskladalem, poukladalem. IT´S ALIVE ! zakrzyknalem. Dziala bez zarzutu. Autofocus, migawka. wszystko. Jeszcze na zdjeciach przetestuje. Ale widac ze wszystko jest spoko. Ciezki kamien prosto z serca gruchnal o glebe (podobniez jak canon 4 godziny wczesniej) …

Deszcz na zewnatrz. Nie widac gor.Wszyscy siedza w hotelu i gostuja. Piara grube przpocone gorskie skarpety. Bevery Hills 91210 w TV, fura ksiazek na polkach, gazety, mapy, przewodniki. Jest co robic gdy deszcz pada.

Opublikowano americana | Otagowano

MENDOZA

14 godzin autobusem. Smierdzialo kupa niemowlaka. Krzyki, placz, Tanczacy z Wilkami bez fonii na video. Zapuscilem Marleya, ksiazka i po 3 godzinach slodko spalem. Az do samej Mendozy (sliczna nazwa co?). To calkiem spore miasto. Na wysokosci 800mnpm. To jest brama Andow. Jutro wspinam sie wyzej – na 3000m.

Jest zimno. Mglisto. Znalazlem hostel za 8$. Aha no i zmarl moj aparat eos 50 smiercia tragiczna. Moje lozko jest na pietrze, wiec wyciagajac z plecaka bluze (ziiimno) wypadl mi eos i gzmotna o glebe. Nie dziala fokus. Migawka dziala. Teoretycznie da sie robic w manualu. MUsze przetestowac. Ostatecznie sprzedam go gdzies za marne pieniedze, chyba ze da sie go naprawic. Spust migawki nie styka.

To tyle. Glodny jestem piekielnie. Schronisko jest super. W koncu ludzie ktorzy mowia tylko po hiszpansku i dzis bedzie grill i kolejena impreza.

Opublikowano americana | Otagowano

zbieram zabawki…

… i w nocy pakuje sie w bus do Mendozy. To juz prawie Andy. Spedze tam naprawde szmat czasu i pewnie po powrocie na niziny zahcoruje na chorobe nizinna – depresje.

Mialem nie imprezowac poprzedniej nocy. Ale do Irlandczykow dalczyl Niemiec (studiuje we Frankfurcie nad Odra, przezywalismy Wroclaw i imprezy) i polalo sie piwo. Do 5 rano.

Mam dosc wielkich miast. Dosc.

Opublikowano americana | Otagowano

Me gusta viajar

Caly dzien w miescie. Noc nadeszla, wrocilem wiec do hostelu. U2 ‚ z plyty JOSHUA TREE ‚ pieknie. Niewiele osob. Jezeli chodzi o zdobywanie info i poznawanie ludzi hostele (schroniska mlodziezowe) sa niezastapione. Wlasnie 2 kolesi z Irlandii zapodalo mi mnostwo info na temat Chile.

Argentyna. Junta, generalowie zastepujacy generalow. Wyprzedaz kraju. Nienawisc do Angolii (nie mowie tu o tym biednym kraju w Afryce), wojna o Falklandy (pare kamieni na Atlantyku), roszczenia co do Antraktydy i Evita z twarza Diego Maradony. 2 prezydentow w wiezieniu. Na tym pewnie nie koniec. Tu tak jest. Najpierw siedzisz w kiciu, potem jestes prezydentem , potem siedzisz w kicu i znow jestes prezydentem. Dziwny hiszpanski, lodowce, wulkany, Ziemia Ognista, Patagonia. Krzyk kamienia. Jeden wielki krzyk. Wszystko mi sie miesza. A mowili mi zebym nie mieszal. Glowa to nie San Francisco.

ba_jezus

ba1

ba2

ba3

ba4

ba5

ba6

Nie placz za mna Argentyno, gdy wyjade. Wkrotce. Lepiej by pewnie bylo w Patagonii, ale przeciez nie chce sie obudzic martwy, zimny. Jak jakis ICE CUBE. Gdzies na pustkowiu, gdzie snieg przykryl drogi, a odleglosci sa kosmiczne. Ushuaia – mialem tam leciec. Ale drogo, a poza tym strajki na lotnisku. Odlot to teraz oni maja , a nie turysci. Wala w bebny w srodku miasta, zadajac szmalu, wolnych sobot, 1 godziny lunchu i wiecej miesa dla rodziny. Bo Argentyna to nie k(raj) dla wegetarian – miliony zabitych krow w restauracjach i na kazdym rogu ulicy. Ahora y siempre.

Sluchalem dzis w sklepie Manu Chao. Nowej plyty. Koles jest stad, stamtad, znikad i zewszad. Hiszpanski, francuski, angielski, portugalski. Wszystko na jednej plycie. Rewolucja o twarzy Guevary i radosci Marleya. Poplatanie z pomieszaniem

Me gusta aviones megustas tu
Me gusta viajar me gustas tu
Me gusta marijuana me gustas tu
Me gusta el sol me mgstas tu

Uwielbiam ten kawalek.

Kupilem piwo. Butelka jest wielkosci Argentyny. Jestem juz pijany. Bialy i niebieski na etykiecie. A w radiu zaraz zagraja hymn.

Dzis 3 godziny siedzialem w sieci. to jest niesamowite. To co dla niektorych jest juz norma, mnie nadal zadziwia, mimo ze siedze w tym od 6 lat. Tysiace kilometrow od domu. Mam kontakt z rodzinka, przyjaciolmi. Wysylam zdjecia, teksty. Totalna cybernetyczna interakcja. ICQ, mail, blog (adomas jestes wiekszy niz… hm.. niz kto…?). 0100110100101010010101010101. Cyfry, ktore zblizaja ludzi. Pamietam, gdy pare lat temu ktos powiedzial ze internet oddala ludzi. Jakis madry psycholog lub dziennikarz. Podpisuje sie pod wydaniem wyroku smierci na ta osobe, poprzez spuszczanie kwasu solnego kropla po kropli. Przez lat 100.

Nastepnym moim krokiem bedzie FILM. Kamera cyfrowa mini DV. Mieszczaca sie w kieszeni o jakosci powiedzmy Polsratu. To bedziefilm z drogi. Wkrotce w twoim kinie i kablowce. A moze w sieci…

Jestem jak postac z kreskowki. Codziennie w tym samym ubraniu.

Swiat sie kurczy. Jak jaderka po kapieli w Batyku w marcowy poranek.

Reality SHOW. hit XXI wieku. Potem bedzie juz tylko KONIEC.

Opublikowano americana | Otagowano

NIEBOSKIE BUENOS

Boskie Buenos boskie jest tylko w piosence.

Region pomiedzy rzeka Parana a rzeka Urugway nazywany jest MESOPOTAMIA. Tak tak… Buenos Aires stalo sie BABILONEM dla wielu ludzi. Wlosi, Hiszpanie, znienawidzeni tu Anglicy, Zydzi (musieli byc zaskoczeni jak okazalo sie ze Argentyna byla takze BABILONEM dla faszytow), POlacy i inni.

Tlum na ulicach, miasto nie rozni sie za bardzo od miast europejskiego poludnia. Wiec nudze sie. Chyba pojde do kina. Nowosci: Zurastik Park 3, nowy film z de Niro i Planeta Malp.

Znalazlem hostel za 12$ ze sniadaniem. Taniocha – jak na to miejsce. Wszystko jest koszmarnie drogie (ceny europejskie, drozej niz w USA), musze sie zywic w zapadlych dziurach, fast foodach (cale szczescie ze balonow nie mozna robic z miesa, bo wszystko jest jak guma do zucia) i wsuwac mandarynki na ulicy (sa tanie dosc).

2 dniowy przystanek. Potem Mendoza, Uspallata (snowboard w ANDACH !!! na 3000 m) i jak sie uda do Chile. Jak sie uda – bo sa problemy ze przejechaniem przez zasypana sniegiem przelecz kolo Aconqacuy. Jak nie bedzie transportu, trza bedzie z buta uderzyc…

——————-

Dorzucilem fotki z Corrientes

Opublikowano americana | Otagowano

MATE

Ulice Paragwaju i polnocnej Argentyny wygladaja jak siedlisko opiumistow. Wszyscy chodza z kubeczkami z wystajaca metalowa rurka. To MATE. Pija ja wszedzie. Zaparzaja, posypuja zielona podobna do herbaty zasypka, ssa, podlewaja goraca woda z termosu, ktory trzymaja w drugiej rece. Nie jedza, nie spia, nie kopuluja. Pija MATE. Non stop. Sa uzaleznieni. I brak mate w sklepach spowodowalby kolejna wojne domowa. Pytam Caroliny co by zrobila gdyby zabraklo. Milczala przez chwile. W koncu wydusila ze nie wie, bo nie myslala o tym. Hm… wydaje mi sie, ze po tym pytaniu beda dreczyly ja mokre sny.

Mate to napoj odziedziczony po Guarani. Ponoc zawiera witaminy A,C,E,b1,b2 i tysiace innych piaracych mozg substancji. Czytam ulotke propagujaca MATE. Wg. niej mate oczyszcza krew, poprawia funkcjonowanie organizmu, wplywa na wyglad wlosow, kontroluje apetyt (taa… ceny sa wysokie, wiec nic nie jedza tylko cpaja), dziala stymulujaco, nie daje spac, pozwala pracowac bez wytchnienia (narzedzie w rekach obrzydliwych kapitalistow), jest substytutem kawy. Pewnie tez zwalcza impotencje i wydluza czlona.

Pytam Caroline: Ty, a co zrobisz jak gdzies wyjedziesz, na miesiac dajmy na to ?

Milczy. I po chwili z radoscia oznajmia: RESERVA:) Taaa.. 5 kilo mate w plecaku.

Kierwa, pranie mozgu dokonane.

Mate sprzedaje sie w worach (jak cukier, czy sol) po 0,80 peso. Wystarcza na tydzien. 52 kilogramowe torby rocznie statystycznie na mieszkanca. Bo pija wszyscy. Niemowolaki nawet. Smakuje jak zielona herbata. A latem zamiast wody uzywaja zimych sokow. Z mate oczywiscie… zyc nie umierac.

Oto przepis jak zrobic mate:
– wsypac mate z torby do 3/4 kubka
– zalac goraca woda do konca (bedac na ulicy , uzyc termosu)
– odczekac
– siorbac, az liscie wyschna
– dolac wody
– siorbac
– i tak dalej, potem wsypac nowa.

W telewizji Natalia Oreiro (dla nieswiadomych – bardzo popularny serial na Polsracie – Zbuntowany Aniol, czy cos w tym rodzaju, znam taka jedna, co nie moze bez tego zyc,)). Ona tez siorbie Mate. Dlatego jest taka ponetna.

W telewizji Bon Jovi. Tapirowane wlosy, rajtuzy, spiewa I’m cowboy. Jakis blady. Widac ze nie pije mate. Biedak.

Mate dla wszystkich, opium dla mas.

bart_mate

Opublikowano americana | Otagowano ,

CORRIENTES ARGENTYNA

Koles o twarzy Zapasiewicza ostro gestykulowal, klepia w ramie siedzacego na platikowym krzesle Metysa-Rasiste
– Widzisz, widzisz – nie tylko u nas jest kryzys, wszedzie, wszedzie – zapial tryumfalnie.

Od pol godziny rozmawialem z dwoma kolesiami w barze kolo przystanku autobusowego – czekalem na transport do Posadas w Argentynie. Musialem sie mocno skupic, aby zrozumiec ich dialekt (hiszpanski zmieszany z Guarani). Metys-faszysta byl faszysta, rasista i czyms tam jeszcze. Aha, byl jeszcze wlascicielem baru, w ktorym wlasnie spijalem kawe.
– Te czarnuchy zaleja caly swiat – zawyrokowal Metys. Nie wiem o co mu wlasciwie chodzilo – nie widzialem zadnego Afro-Paragwajczyka jeszcze (staram sie byc poprawny politycznie).

Potem potoczyla sie gadka na temat sytuacji politycznej i ekonomicznej w Polsce. Lech Walesa – tego typa znali jednynie.

Eres komunista? – zapytal Metys-faszysta grozne spogladajac.

Cale szczescie wkrotce nadjechal autobus do Posadas. Wbito mi wize na 30 dni i po chwili znalazlem sie w centrum (jakis kolo mnie podrzucil).

Mila niespodzianka w banku. Pomimo ze VISA nie dzialala (dopiero od 1 nastepnego miesiaca), ale Maestro moglem wykorzystywac do woli.

Na dworcy zadzwonilem do Caroliny. Polka z pochodzenia. Poznalem ja kiedys na ICQ, szukala swoich polskich korzeni.

Dojechalem do Corrientes. Na dworcu czekala na mnie brygada. Zapakowalismy sie do Cytryny – starego francuskiego zloma z zepsutymi drzwiami. Carolina i jej dwie przyjaciolki. Potem mialem okazje zobaczyc argentynskie karakoe.

Panie i panowie! Mamy tu goscia z Polski. – ryknal wodzirej zrobiony na modle Jerzego Stuhra. Czarne wlosy streczaly mu spod koszuli roztegowanej do pepka.

Rozlegly sie brawa. Machnalem im reka i pokazalem swoja nieogolana facjate. Na szczescie nmie zmusili mnie do spiewania rzewnych piesni o milosci po hiszpansku. Publika byla bardzo powazna i traktowali spiewanie z smiertelna powaga. Po prostu spiewali prosto z dupty i serca. Wrazenie wywarla na mnie laska, ktora wraz z zespolem zaspiewala: Don`t cry for me Argentina. Poruszajace. Mialem wrazenie ze tlum zacznie ryczec, roniac krokodyle lzy…

Potem byly kregle. Zarcie. No i stracilem troche peso (1 peso = 1 dolar).
Na szczescie mam dach nad glowa i internet za friko. Zycie jest piekne czasem, nieprawdaz?

Uff…. Jutro jade do boskiego Buenos.


Chcę jeszcze raz pojechać do Europy
Lub jeszcze dalej – do Buenos Aires
Więcej się można nauczyć podróżując
Podróżować, podróżować jest bosko

– Kora, Maanam
cor1

cor2

cor3

cor4

cor5

cor6

Opublikowano americana | Otagowano