powrót do bloga

penang georgetown | 2004-05-08



pojechalem do kina w nocy. ogromne centrum handlowe gdzie zdazylem sie zgubic parokrotnie. Secret Window z Johnny Deppem - mam nadzieje ze nie skoncze jak on

...

stary chinczyk bez jednego buta splunal w rynsztok pelen kup

...

mloda malezyjka w chuscie na glowie o pieknych oczach otarla pot z twarzy spogladajac z ukasa

...

3 ogromnych ziomow mierzylo ubania w Big + Tall

...

5 nastoletnich chinek pozabijalo sie w Queka w centrum handlowym

...

w sklepie ze srubkami nie mieli akurat takich srubek jakich potrzebowalem do mojego MD

...

sniadanie skladalo sie z 2 chapati i 3 miseczek pelnych smakolykow. god saves the indian food

...

w hinduskim bookstore znalazlem polskie ksiazki. sama kicha niestety. nie gustuje w szmacianej fantastyce ani w szpiegowskich szmirach wydanych masowo w 1991 w polsce

...

czas zmienic migawke w aparacie (po raz drugi)

...

wciaz znajduje ziarenka piasku z plazy

...

"2 zlodziei zdolalo uciec 150 metrow ze sklepu z telefonami komorkowymi w KL. na 151 metrze stracili dlonie - obciete przez superszybkiego sprzedawce"

- za Star - people's paper

...

bilet do Phnom Penh 220$

...

chodze naspidowany kawa i redbullami

...

hinduski golibroda prawie zlamal mi kark dokonujac skomplikowanej operacji masazu

...

jest sobota. 3pm. niebo zachmurzone, czasem pojawia sie slonce. niechybnie nadchodzi monsum.







powrót do bloga

Since 1997 | [c] copyrights Bart Pogoda 1997 - 2010 | moc daje Adomas