powrót do bloga

hat yai | 2004-05-06



sen na jawie, w drodze, taxi, prom, bus, minubus i pol przytomny obudzilem sie na glebokim poludniu.

hat yai (miasto grzechu - dla malajczykow - burdele, muzulmanie, fastfoody, super czysto i ZERO farangow). Idac ulica (jest 10.30 w nocy) z plecakiem, zarosniety, w krotkich surfingowych gaciach w kwiaty slyszalem za soba szepty "farang, farang)

nie wiem gdzie bede spal, i o ktorej jutro jade w kazdym razie jest dziwnie. znow jestem SAM.

pozegnalem sie z Kyle, Annie, Amy. Dirk pojechal wczesniej...

yo

...
a tu mi junior wysyla jeszcze info o artykule w przekroju o nowych travel blogach. hehe- tez mialem kiedys taki zapal aby codziennie siedzec 2 godziny w kafejce bedac w drodze i wymyslac :)) powodzenia misie, dziadek bart idzie na emeryture (albo na wczasy, na ktorych zreszta jest)







powrót do bloga

Since 1997 | [c] copyrights Bart Pogoda 1997 - 2010 | moc daje Adomas