powrót do bloga
aj nou | 2002-10-01
wiem ze jak teraz wyjde, to nie wróce do wieczora, leń przemawiający przeze mnie mówi mi ze to głupi pomysł, zdrowy rozsądek (schorowany niecu aktualnie chyba) podpowiada ze muszę jednak wyjść. Odebrać monopod, zawieźć samochód, znaleźć mechanika, dogadać się z ubezpieczycielem, i 1500 2 900 innych spraw. Bueee....
Kumacie? | 2002-10-02
Zrobiłem 4 slideshows na festiwal Kawy i Herbaty, potem obchód po blogach (zacząłem znów to robić, ot co)
Słucham płyty IMPALA, afrykasnkie rytmy + miły bit. Przeglądam liste mp3 - 10 giga kawałków, 1300 pozycji. Miotam się. Bo sam nie wiem czy cedeki płyty tasmy i tego typu nośniki można wrzucić do lamusa? Czy tylko MP3? Pewnie kiedyś tak. Ale płyta analog czy dobrze wydany Cd ma swoj klimat, ma okładke, niezły design, w środku teksty i zdięcia, a z drugiej strony ulega degradacji, rysuje się, można komuś niechcąco pożyczyć, komuś nie-temu-właśnie. Chyba jednak jak miałbym kasę wciąż kupowałbym płyty, ale na pewno ripowałbym je w kompa.
Możliwośc robienia playlist, randomizacja, robienie składanek, wypalanie je jako prezent (maras się na tym kuma, robi najlepsze składaki w tej częsci planety)
nie o tym miało być ...
Gnuśnieje, czekam na moment gdy się stąd wyrwę. Jeszcze nie czas. Trzeba coś zrobić, zakonczyc pare rzeczy.
"Panie Bart (aha.. są tacy co myślą ze Bart Pogoda to pseudo artystyczne - skądże kufa) czy martwi się Pan tym, że przyklejono panu etykietkę podróżnika-fotografa"
"Hm,, er,,, tak martwie się tym, bo właściwie, mogłoby się okazać ze czekają mnie w życiu wakacje raz na rok, 10 dni, plus świeta i sylwester, bo może już nigdy nigdzie nie wyjade i zostane grubasem patrzącym sie w TV, gdzie jezcze jeden idiota bedzie starał się coś mi wmówić"
Fikcja, a może prawda. Przestałem nawet cokolwiek planować. Nie kupuję przewodników nie chodzę po stronach poświeconym podróżom, szlag mnie trafia jak ktoś jest TAm a ja TU. Nie mogę już. Muszę ładować baterie. Wciąż się uspokajam, że jeszcze nadejdzie ten czas, i to szybko. Ajt, pierdole, nie mam zamiaru robić kariery w imię sam nie wiem czego. WIem wiem praca, praca, kasa kasa, rodzina którą kiedyś zaloże musi się jakoś utrzymać, trzeba zaspokoić ambicje, nawet nie swoje, ....
Wciąż o tym mówie, rozmawiając z niektórymi. Zycie to balans, kurde balans, jak spacer na linie pomiędzy wieżami Petronas Tower w Kuala Lumpur, nie możesz się gibnąc w żadną stronę. Nie możesz popełnić zadnego błedu. Jesteś tam wysoko. nawet nie 30cm nad chodnikiem. jeszcze wyżej. Rzeczy które się dzieją, ludzie zdarzenia powodują, że fruwasz, jedziesz jka w torze bobslejowym, z którego nie wypadniesz. Nie potrzebujesz pudru w nos, kreski, sztucznego spida co zabija. Potrzebujesz SOMY, narkotyku co nie uzależnia, którego nie ma a jest, tylko trzeba go zobaczyć, wziąć i odpowiednio użyć. Jesteś w połowie drogi, (no powiedzmy w 1/3 dorgi w moim wypadku) na linie po miedzy tymi wieżowcami, Czasem po jednej stronie poprzeczki dzieki której utrzmujesz równowagę siada pieprzony ptaszek, powodujący przechył, walcz z nim, nie utzrymasz równowagi, spadniesz. Nie z tych 30cm tylko z 500m. Ponoć straszny jest dźwięk ciała uderzającego o betonowy grunt.
Kumacie?
2002 9
niejadki wszystkich krajów łączcie się | 2002-10-03
Hitem dnia została strona niejedzenie.pl, gdzie bez skrupułów autor rozwiązuje wszelkie problemy związane z jedzeniem. Nie je wcale, od lat, i wciąż żyje. Hm... Może jest wampirem i ssie krew 19 letnich dziewic (są takie?). Cóż, mogłoby się wydawać, że taka opcja jest na czasie. Teraz gdy recesja, problemy finansowe, rodacy odmawiają sobie wszystkiego. Autor strony, jak sam mówi, żywi się powietrzem górskim, swiatłem jesiennego słońca, wygrzewa kosci w świetle księzyca i słucha ptaszków w parku no i muzyki klasycznej. Ciekawe czy hiphop czy też rock jest równie pożywny, a może powoduje wzdęcia? Przeczytałem o tym dziś w Duzym Formacie i gnany ciekwaością wystukałem adres tej anorektycznej strony...
A teraz leże na krześle, słucham Hideous Kinky Sountrack, posilony mintajem, podsmazanym z czosnkiem i cebulką + sałatka, piwko i bułeczka. Mniam.
war photographer | 2002-10-05
"War Photographer" o Jimie Nachtweyu zwalił mnie z nóg. Dokument. Z punktu widzenia reżsyera filmu i samego fotografa. Nachtway podczas zdjęc w Kosowie, Dżarakcie, Palestynie ma zamocowaną do aparatu (canon eos1v i eos3) mikrokamerę, tak więc widać jak pracuje. Powoli, zmienia czas, mierzy swiatlo. Przemieszcza sie z miejsca na miejsce, dostojnie, bez pospiechu. Wokoło latają kule, przez obiektywem kobieta z Kosowa opłakuje swojego martwego syna ( w tym momencie czlowiek siedzacy kolo mnie w sali kinowej nie wytrzymuje i wychodzi).
Po co robić takie zdjęcia? Cześć z nich wielu z was widziało pewnie na World Press Photo. Są niesamowite. Lecz... ale ale...
Nachtwey usprawiedliwa swoja osobę. Ktoś mógblym powiedziec ze wzbgogaca się kosztem ofiar wojen, biedy, głody, epidemi. Ale z drugiej strony widzę dobrze, że dają mu na to przyzwolenie, czasem nawet bez słow pozwalają mu być razem z nimi. W chwilach tak intymnych. Nie wiem jak on to robi. Nie wiem jak on się z nimi dogaduje. Co innego robić zdjęcia obcym ludziom, podczas pokoju, podczas ich normalnych codziennych zajęć. Co innego w tak ekstremalnych sytuacjach.
Film daje do myślenia. A ja jeszcze bardziej nakręcam się na fotografię. Coś mnie utwierdziło, że powinnienem iśc dalej. Nie nie, nie mówie tu o fotografii wojennej, skądże, po prostu dalej...
...
Festiwal Filmowy w Warszawie rzondzi :)
remont | 2002-10-07
wlasnie zaczalem remont chaty. mieszczanski zwyczaj, lecz cóż, trzeba
przez tydzien rozpierduch, załatwianie, kupowanie farb, paneli, sreli, dupereli, burzenie, malowanie, składanie, scieranie, skrobranie, wbijanie
mam nadzieje ze przezyję, na razie padł MUR
jest taki film, Wielka UCieczka ze Stevem McQueenem. Siedzący w obozie jenieckim Alianci, kopią tunel aby uciec z wiezięnia, a wykopaną ziemię wynoszą na zewnatrz, wysypując przez nogawki na spacerniaku obozowym.
3 tony.
Jak sciana została zburzona własnie tyle gdzies mam gruzu.
no i ja to musze wyniesc. teraz. aaaaaaa
pstrong men | 2002-10-08
mam łapy jak statystyczna polka, wychodząca z zakupami z oszołoma czy innego hajpermarketu
jestem napakowany jak strong man z tvn, zawsze było mi szkoda tych gości co targają odrzutowce, worki z cementem, rozpieprzaja sobie kolana, kregosłupy, aby potem podpisywac cycki laseczkom, i skladac autografy pryszczatym nastkom
3 tony, ja 1,5 , Pan Marek (remonciarz) drugie tyle. Był dylemat gdzie to wywieżć własciwie. Bo takiej fury gruzu nie upchniesz w smietniku. Wytrzasnalem wiec szofera. O 8:30 podjechał Ził. Spózniony godzine. O 12 był już załadowany. Taka przyjemnosc to 150 zeta (stargowalem z 200), bo normalnie MPO liczy se 300 za jeden kontener (byly by ze 3).
Dobra dość tego. Spadam na festiwal filmowy. Wczoraj dwa dobre filmy "I am Dina" i " Szczek" (debiut Kasi Adamik, córki Agnieszki Holland).
A dzis "Edi"
cvrtk | 2002-10-10
im więcej się dzieje tym więcej robie
im czasu mniej tym więcej
+
im więcej ciebie tym mniej, jak mawia natalia, chciałoby sie dodać, z głupim usmieszkiem
...
MADE IN CHINA nju prodżekt, szczególy za 2 tyg, na razie lukajta tam
...
EDI - no własnie o tym pisałem ostatnio, gdy wspoinałem zemstę,
polski tani i świetny FILM,
naprawde warto, jak mawiał najsztub z żakowskim
lece kupować farbę, ale M. moja architek wnętrz się spaźnia
Odwiedziny Starszej Pani | 2002-10-10
O 6 rano przyszła Zofia wyczesana. Pani gospodarz budynku. Ona naprawde tak się nazywa. Mogę się więc pochwalić, moja gospodarz budynku jest WYCZESANA. To miło, ale nie o 6 rano. 3 przeciągłe dzwonki do drzwi. Akurat sniłem o tym, że wcale mnie tu nie ma. Nie wiem gdzie byłem. Sniłem o miejscu zdecydowanie bardziej wyczesanym. W sensie, jakaś plaża, czy też inna miejscówka. Nevermind. Pani Zofia dzwoniła do upadłego. W końcu wstałem, spię w małym pokoju, do którego wepchałem wszystkie przedmioty jakie posiadam, ksiązki, komp, aparaty, zdjecia, wszystko wszystko, tak na czas remontu. Krata. Stoi za nią Wyczesana i dzierży w łapie papier. Prosze pana, nie mogłam pana zastać, tu coś podpisać jakiś gaz, czy coś z gazowni. Wszyscy się już podpisali oprócz pana, panie spod siódemki. Składam krzyżyk na kartce i ide spać. Budzę się po 2 godzinach. Z silnym postanowieniem. NO MORE GAZOWNIA. Zrywam pieprzoną instalację gazowa, licznik wyrejestruje, rury do śmieci. Bedzie płyta na 2 palniki, na prąd i kurde no more gazownia. I następnym razem jak ktoś zadzwoni, i powie, że z gazowni, będę wiedział, że to ONI, przyszli mnie zlikwidować. W przebraniach panów z gazowni, lub w przebraniu Zofii Wyczesanej.
fotoblog | 2002-10-14
BEDZIE troche inaczej, z boku beda sie pojawialy fotki, jako zapis dnia, nie mam czasu pisac, czasem wystarczy fotka, zreszta kto teraz czyta, w naszym społeczenstwie obrazkowym. ;)
czy to już połowa października? | 2002-10-15
Dalej remont. Jeżdzenie po kastoramach, OBIwankenOBI, ikeach. Kasa wycieka. Na duperele, elemele.
Skonczył się festiwal filmowy. Wygrał Edi. Ważna nagroda, dobry film. Powrót Henia Gołebiowskiego, mojego ulubionego aktora z lat dziecinstwa, Wakacje z Duchami, Podróz za jeden uśmiech.
Wczoraj impreza. Stara ekipa. Abstrakcyjne rozmowy. Szybko sie wypaliłem.
dresiarski żywot | 2002-10-15
Wczoraj zostałem nową twarzą (zamazaną) pachnideł Adidaska, które stargetowane są na rynek dresiarski. Jestem z siebie dumny.

zdjęcie zrobił szacho
PS.
adomas też był modelem, i może i on pokaże swoją twarz...
październikowe fotki | 2002-10-17
i tylko z paru dni, reszty jeszcze nie wrzucam... kilka fotografii zrobił bedurovitcz

no i jeszcze panoramka :)
FULL HOUSE
i usiadłem przy stole | 2002-10-18
zebrałem materiały, czyli wszystkie moje negatywy, jakie zrobiłem w życiu, proszę mi uwierzyć jest tego nieprzyzwoicie dużo
wszystko po to aby jeszcze raz je przeleciec wybrać zdjęcia ktore pojawią się w moim prywatnym stocku, w wersjach do druku i w ogóle
i tak usiadłem przy stole zapuściłem muzykę
przerażony, ogromem,
zdjęc klatek sytuacji miejsc
jak to poukładać
które są naprawdę dobre?
które pojdą do kosza
...
..
.
jutro w Królikarni o 15 na festiwalu Kawa i Herbata będę gościem i będą moje slajdy puszczane na okrągło
co ja im powiem? że piję kawę + 2 łyżki cukru i odrobina mleka, pare razy dziennie
whatever
...
..
.
muzyka: Tracy Chapman - nowa płyta,
ksiązki: nowa kinga Jagielskiego o Afganistanie,
film: Edi,
...
..
.

PARSZYWA TRZYNASTKA
padam | 2002-10-19
muszę sobie zakupić jakies urządzenie co spowoduje ze moje pomieszczenie do snu i innych rzeczy bedzie mniej suche.
dziś obudziłem się po 12 godzinach snu, po raz pierwszy od paru tygodni,
z bólem głowy i jakimś dziwnym nakręceniem
potem Królikarnia i nieporozumienia, niewielka widownia, rozmowy o podrózach, kawa i herbata, słabo mnie kręcą tak własciwie, ale było fajnie, babcie w MoHair'owych czapach, trochę młodych ludzi, może 30 osób, ja i D. nawijalismy o jeżdżeniu,
Nie potrafię o tym mówić, opowiadac o podózach, siedząc tu na dupie, nie jestem Naszional Dziografik, ale chyba trzeba, bo jest promocja i reKŁAMA.
Slajdy z Tybetu i fruu do domu.
Leci DEPRESJA GANGSTERA i reklamy. No i mam książkę Niccolo Ammanitiego "...zabiorę cię ze sobą", mam nadzieję, że równie dobre jak "Bagno"
...
mój bloguś | 2002-10-22
ma 3 lata (z hakiem)
wszystkiego najlepsiego, hheheh
własnie sobie to uzmysłowiłem, zagryzając kanapkę z turystyczną i czosnkiem (powiązanie wycieku kasy i przeziębienia)
1.2.3.4.5.6.7. | 2002-10-23
8. 9. 10. Wstawać. Spię. Co chcesz na śniadanie? 11. Garaż samochód na północ babilonu. 12. Powrót do domu. Gazeta. Owoce. Książka. Gazeta. Telefon. 13. Email. Projekt. Telefon. Książka. 14. Kibeleeek. 15. TV. Wyłącz to. 16. Hamak. Gazeta. Książka. Telefon. Kawa. 17. Spagetti. Idol. Bar. Tak wiem takich rzeczy sie nie ogląda. 18. Kawa. Telefon. Mail. 19. Garaż samochód do centrum babilonu. Empik. Gazety. Książki. Na muzykę nie patrzę. 20. Kino. herbata. Minority Report. 23. Samochód. Stacja BP. Kawa. Powrót. News z Rosji. 24. Komputer. Dokument o modelowaniu pochwy na dwójce. Niespanie. Pisanie. Książka. Net. Tak do rana.
z dzisiejszej sesji | 2002-10-25


dzieki Karolina :)
PORTRET tu co jakiś czas nowe portreciki etc.
książka | 2002-10-28
no kurde, jade równo,wciąż nie mam tytułu ale mam moc (z kosmosu) więc siedzę na dupie do 5 rano, słucham wiatru za oknem, deszczu walącego w parapety, Marleya i Manu Negry. I piszę. Tzn. bardziej już poprawiam i układam to w calość. Na święta nie zdążę na pewno. Ale to nie szkodzi.
Głupi WinXp pokazuje mi że mogę Worda użyć jeszcze 17 razy. Eh.. trza bedzie skrakować.
Rano inspirujące odwiedziny Wolaga cieszę się że jeszcze są ludzie obdarzeni siła. yo
jade | 2002-10-29
na helołin do kłodzka
warszawo gud baj na tydzien
prorok poszkodowany | 2002-10-30
czy widzi ktoś zdjęcie po prawej stronie? PIEPRZENI CYKLISCI?
tak. zrobilem to dla zartu, jeno ze wszyscy wszystko zwalaja na cyklistów (komunistów, masonów i żydow oczywiscie też).
jak prorocza to była wizja mogłem się dziś przekonać.
późnym popołudniem w końcu wyrwałem się z objęć Warszawy. 2 godzinne lawirowanie mokrymi ulicami, pełnymi ludzi w metalowych maszynach o zaciętych twarzach. widzę moje podkrążone oczy w lusterku, czerwone światło trwa w nieskończoność.
wyjeżdzam w końcu. janki, mcdnolands, wiozę na pace qchenkę gazową dla ciotki (gaz w domu zlikwidowałem wiec na ch. mi qchenka). żelastwo wydaje z siebie dźwięki, stuka, i chrbocze, radia nie mam (ukradli).
Gdzieś po drodze trup. JUż nie pamiętam w jakim miejscu, na którym kilometrze. Babka najechała pacjenta maluchem. Płacz, człowiek z wąsem i dżinsowej kurtce leży w kałuzy krwi na środku wąskiej drogi.
W końcu wjezdzam w góry. 40 km do Kłodzka, do domu. Slisko, deszczowo. Pusto. W pewnym momencie zjeżdzając z góry, serpentyną widze cień koleś rowerem na środku drogi. Zjeżdzam na bok, hamuję ale za późno. Pieprzone lodowisko. CZuję się jak pijana, gruba i niezgrabna tancerka figurowa na lodzie. Jeszcze odbijam i bokem wpadam na bandę. Gdybym jechał szybciej, i uderzyłbym centralnie, to chyba do teraz by mnie nie znaleźli na dole wzniesienia, w ciemną noc, pośród drzew. Udaje mi sie wyprowadzić samochod na mój pas. Cały bok rozjebany. Powoli ruszam. I jakoś dojezdzam do domu.
Ja to pierdole. Malo co a przywiozł bym własnego trupa na święto trupów.
rosnę | 2002-10-31
z miesiąca na miesiąć, z dnia na dzień,
rosnę
po powrocie z ameryki płd. ważyłem 70kg.
Dziś ważę już 82 gigabajty.
Chyba trzeba będzie gdzieś pojechać...
PS.
Redesign aury
powrót do bloga
|