Yearly Archives: 2012

wall done interview & collect art, not dust

Jakiś czas demu Grac z Wall Done przepytał mnie i Siskę – zapraszam na Wall Done

A równocześnie zapraszamy też na event zorganizowany przez Wall Done w ramach Łódzkiego Fotofestiwalu collect art, not dust, na którym można nabyć kolekcjonerskie printy z serii as if there was no tomorrow oraz  printy innych twórców…

Posted in exhibition, work | Tagged

nad wisłą

Posted in common life | Tagged , , ,

morning ride

Warto rano wstać i przejechać przez zatopioną we mgle Kotlinę Kłodzką.

Dużo się dzieje – mało wrzutów – mam nadzieje, że życiówka się trochę wyprostuje za moment…

Posted in common life | Tagged ,

5 statuetek na KTR 2012

“Życie to nie facebook” zgarnął wczoraj 5 nagród na KTR 2012 :) w tym brąz za film.

Posted in work | Tagged ,

Grand Prix – Media Trendy 2012 – Życie to nie facebook.

Media Trendy 2012 Grand Prixvideo w mojej reżyserii i operatorce – jako jedna z części większej kampanii PCK zrealizowanej przez Saatchi Digital

Case study – Zaproszenie do znajomych from CaseOfBase on Vimeo.

Posted in work | Tagged

transtatra

Posted in common life, movies | Tagged , ,

she wants to be a fool

i want to be a fool

Posted in common life | Tagged

Posted in common life | Tagged ,

something from S

click

Posted in common life | Tagged

paradise lost

Małe video z wakacji na Sri Lance.

paradise lost from Bart Pogoda on Vimeo.

by silvia & bart pogoda

And finally something from Siska.

Posted in movies, travel | Tagged , ,

days by days

Jest chyba lepiej. Odpoczynek. Słowacki Hobbiton. Wiosna – zima, spokój -stres. Przeplatają się – jak to w kwietniu. Myślę, że Siska troszkę zdrowieje. Patrzę na jej nadgarstek: “ces’t la vie”. Szwy-wszy zdjęte. Kołnierz zostaje. Jeszcze pięć tygodni. A potem długa rehabilitacja.

Dziękujemy wszystkim za wspracie, kontakty, maile, telefony.

Posted in common life | Tagged

połamane popękane

Posted in common life |

2 dni sesji.

Posted in common life |

notka nie do lajkowania

Nie zawsze wpisy na bloga są fajne. Czasem dni są zupełnie do dupy a jedna sekunda zmienia piękny sobotni dzień w koszmar.

Tydzień temu wybraliśmy się na piknik. Wiedeń, Prater, rowery, koc, zapasy jedzenia, Teo na bagażniku. Pół godziny później Siska leżała na betonie głównej alei Prateru a z głowy ciekła krew. Wywrotka trwała 1/10 sekundy. Zbiegli się ludzie. Ktoś zadzwonił po karetkę. Ktoś pomógł. 10 minut potem S. była w szpitalu.

Potem było dużo gorzej.

W szpitalu w Wiedniu przetrzymali ją 3 godziny. Zaszyli ranę i puścili do domu. Bo to tylko rana. Widocznie chcieli szybko zwolnić łóżko – po następni czekają. Po 2 dniach wyszło jeszcze coś innego. Złamany łuk kręgu C1. No i nieźle obite inne kręgi. Siska przewieziona została na Słowację i tam zostały zrobione wszelkie badania. Szczęscie w nieszczęsciu – ponoć brakowało 2 mm od paraliżu. A kask pomógłby jedynie na obrażenia głowy a nie na złamanie kręgu – jak powiedział lekarz – głowa w kasku uderzyła by pod mniej fortunnym kątem, co równiałoby się paraliżowi. Teraz kołnierz parę tygodni, badania, rehabilitacja. Siedzmy na Słowacji i staramy się do końca nie łamać.

Miałem o tym nie pisać i się nie żalić. Ale też szukam pomocy – porady – dobrego rehabilitanta w Warszawie…

Posted in common life |

Moja wystawa „Kobiety w Sudanie Południowym” z Okazji Dnia Wody.

Polska Akcja Humanitarna zoorganizowała wystawę „Kobiety w Sudanie Południowym” z Okazji Dnia Wody.
Wystawa towarzyszyła koncertowi i akcji prowadzonej przez PAH w Klubie Palladium w Warszawie 23 marca 2012.

Posted in exhibition |

vienna

Posted in common life | Tagged

marcin na chłodnej, tej zimy

Posted in common life, portrait | Tagged ,

3 portrety

Posted in common life, portrait |

chyba idzie wiosna, może

Posted in common life |

black lanka

Już ostatni raz Sri Lanka.

Posted in travel | Tagged

back to europe

Chyba podczas tego właśnie lotu zacząłem pić sok pomidorowy z solą i pieprzem. Wcześniej smak ten zupełnie mi nie podchodził. Teraz spragniony, ze smakiem, łakomie wypiłem zawartość z plastikowego kubeczka Austrian Airlines. Siedzmy w samolocie Kijów – Wiedeń. Trochę nas wymęczyło, wytarmosiło, stłamsiło.

Nie zaliczę tego wyjazdu do udanych. Nie chciałbym wieszać psów na Sri Lance – ale dość zmęczył mnie klimat – pomimo, że i tak zrobiliśmy sobie z Siską dużo luzu. Już nigdy wyjazdów typowo wakacyjnych. Jeżeli odpoczynek to niedaleko, gdzieś nad jeziorem, bez tego męczącego samolotu, lotnisk – no i już nigdy, przenigdy, ukraińskich linii lotniczych. Gdyby nie 2x podrobione Valium – 9 godzinna podróż byłaby nie do zniesienia. W życiu nie widziałem tak chamskiej załogi, nie mówiąc o hardkorowych idących po trupach turystach z ukrainy, którzy stratowali resztę ludzi…

Tak wiem, narzekam jak dziad. Ale ja chyba oczekuję spokoju. A jak nie spokoju to hardkoru, przygody, żeby coś się autentycznie działo. Dałem się nabrać. Na palmy, plaże i dobre jedzenie. Miało nie być zdjęć. Ale po paru dniach, strasznie nas korciło aby coś sfocić.

Ah. Męka twórcza. A może zwykły brak talentu?

Wracamy do Europy. Siska do szkoły, już ostatni semestr w Kunst Akademie (i hope so) a ja do Warszawy – do pracy. Znów poszukiwania zleceń, gimnastykowanie się przy klawiaturze, przebieranie zdjęć no i moja praca bakalarska kończąca ITF. Coś czuję, że tej szkoły raczej nie skończę.

Podróże, fotografia, egzotyka. Zamorskie krainy, palmy i słońe. Czyżbym już to wszystko po stokroć zobaczył? Czy już mi się nie chce? Zmiana, progres, krok w bok, nie w tył na pewno. Czy trzeba wyjeżdżać aby zrobić super dokument? Część moich kolegów i koleżanek wie od dawna, że nie. Ja jednak zawsze potrzebowałem odmianym, szczypty egzotyki, zapachu innego niż woń warszawskich osiedli czy gnoju polskiej wsi. Może musiałem dojrzeć aby powrócić. I zacząć ekspolorować sąsiedztwo innym okiem. Zdystansowanym mam nadzieję. Wciąż chcę wyjeżdżać. Ale już nie zaliczać. Uwielbiam być w drodze, ale oprócz jazdy są jeszcze przystanki.

Ze złych newsów – po 12 latach odeszła Tequila. Moja mama jest bardzo smutna. I ja też. Będzie mi brakować szalonych powitań tej śliniącej się grubaski, gdy przyjeżdżałem do Kłodzka. RIP.

Posted in common life |

west coast, sleepy morning

Posted in travel | Tagged

west coast, sleepy morning

6 rano, zachodnie wybrzeże, światła brak, Sri Lanka się budzi ze snu…

Posted in travel | Tagged

left overs from “paradise island”

Niby Indie, niby nie.
Chaos w zielonym rajskim sosie.
Pan da, pan nie da. Jest pięknie, ale nie do zdjęć.
Dobre do czilowania, ale bez lonely planet, które trzeba wyrzucić do śmieci i zamknąć się w fajnym miejscu gdzieś na plaży albo w górach.
Nasiąkać słońcem, tropikalnym powietrzem i przepięknym światłem z rana. Ludzie jak ludzie – nadal jesteś workiem pieniędzy, chodzącym dolarem, blado-różowym stworem z garbopodobnym plecakiem. Co druga atrakcja to “tourist trap” – więc nie zwiedzać nie oglądać, polecam znależć “swój kawałek podłogi” i tam zostac. A potem na lotnisko i byebye.

Posted in travel | Tagged

sinharaja & deniyaya

Something from Siska

Posted in travel | Tagged

Jeszczę parę pocztówek z wakacji, z okolic Tangalle…

Posted in travel | Tagged

full moon

6 dni laby na plaży się kończy. Jedziemy na góry Sri Lanki. Może będzie więcej zdjęć i mniej lenistwa, które było jednak bardzo wskazane.

Posted in travel | Tagged

Pocztówki z wakacji.

Lenimy się, zdjęć za bardzo nie robimy, chyba, że sobie nawzajem.
Czil, ocean, dobre jedzenie i dużo spania.
Za parę dni ruszamy w road trip, choć ze zdjęć to chyba nici bo raczej nie wkręcam się po latach w klimaty a la india – mimo, że Sri Lanka to coś innego…

Posted in travel | Tagged

w TOP10 :)

Miło – mój mały debiut reżysersko – operatorski znalazł się w TOP10 kampanii społecznych w PL.

Posted in work |

back to slovakia

Posted in common life | Tagged

quo vadis varsovia?

Spędziłem dłuższy czas (czyli dwa tygodnie ;) w zabłoconej, rozkopanej, zmieniającej się i chyba całkiem ciekawej, choć jakieś niedorobionej Warszawie.

Codziennie przejeżdżam, przechodzę niedaleko cyrku narodowego zwanego stadionem. Fajnie, że jest, ale po jakiego grzyba jest ten PŁOT??? Dlaczego ci co rządzą stolycą są takimi krótkowzrocznymi ignorantami? Uwielbiam miasta, choć coraz ciężej w nich żyć i nawet do nich jeździć w ramach zwiedzania, robienia zdjęć i łapania atmosfery… A miastoWawa samo sobie strzela samobója…

Posted in common life | Tagged , , ,

january in remix

Posted in common life | Tagged , , ,

nic ode mnie

coś od Siski  – a little bit of amateurism

Posted in common life | Tagged

Wernisaż “Wystawy Fotografii”

Kuba Dąbrowski, Paweł Eibel, Karol Grygoruk, Jakub Karwowski, Szymon Małecki, Rafał Masłow, Bartek Pogoda, Szymon Szcześniak. Każdy z nich wykonał jedno zdjęcie zainspirowane hasłem „nośnik’, które zaszyfrowaliśmy QR-codami. Wszystkie kody zostały namalowane na płótnach, jak obrazy, naciągnięte na blejtramy i powieszone w galerii. Dzieło sztuki, jakim jest obraz, otwiera nową przestrzeń. Staje się nośnikiem dla zakodowanej w nim informacji, również dzieła sztuki. Poprzez odczytanie obrazu, docieramy do fotografii.Czy obie te prace są równorzędne, czy któraś zyskuje bardziej na znaczeniu? Czy skomplikowany sposób dotarcia do zdjęcia wpływa na jego odbiór? Czy mnie to w ogóle rusza, czy nie?

www.Kryterium.eu

 

Posted in exhibition |

czyżby?

2 mm śniegu.

Winter is back.

 

Posted in common life |

trochę jestem w lesie

Mały przerzut z Nikona na Canona. 10 lat temu  zrobiłem to samo z Canona na Nikona. I jeszcze się w przyszłości nie raz przeskoczę. A teraz potrzebuję tylko narzędzia do pracy… i samej pracy.

I już się cieszę na Sri Lankę – jeden analogowy aparat średnioformatowy w torbie, parę filmów …. a potem skanowanie ;)

A na razie trochę w lesie. Lista TO DO rośnie, jesienno-wiosenno-zimowo-nijaka pogoda nie nastraja na zwiedzenia Warszawy. Tęsknię za Siską – która stała się rysowniczką i ślęczy z kredkami, ołówkami, flamastrami w domu i w szkole.

Posted in common life |

niedziela

Cicha niedziela. Łóżko. Herbata z cytryną.

Zabieram się do czytania książki Andrzeja Mellera  Miraż. Trzy lata w Azji

Posted in common life |

wawa

Wyjazd z Bańskiej Bystrzycy. Miałem jechać na noc, wyjechałem w dzień. Słońce, brak opadów i huraganów – w drogę. Jeszcze w czwartek górskie drogi były nieprzejezdne,  pół Słowacji utknęło w śniegowych korkach – szczególnie, że był wieczór przed długim weekendem. A wczoraj niespodziewanie dało się spokojnie przejechać, pomimo klimatów a la alaska na przełęczy Šturec. W głośnikach Sonia, która za dużo chciała pana Głowackiego. Świetnie się słucha tych opowiadań – dobry miszmasz klimatów z genialnego NYC i czasów PRL ( na Słowacji mówią – za komanczów ) – akurat na siedmogodzinną podróż. W każdym razie na Głowie się nigdy nie zawiedziesz.

Już Wawa, spać nie mogę, redbule wciąż działają a kwiaty zwiędły. Ogarnąłem mieszkanie, wyprałem rzeczy, zapuściłem najnowszą PJ Harvey., wypiłem herbę, a teraz chyba spróbuję zasnąć przy Tinker Tailor Soldier Spy

Czekają mnie pracowite 3 tygodnie w Warszawie i w końcu mały wyjazd z Siską (ale bez mr. T, który pojedzie na ferie zimowe do wujka do Zvolena)

Jakieś hinty a propos Sri Lanki? 3 keywords: diving, surfing and hills. Proszę w komentarze:)

Posted in common life | Tagged , , , ,

syberia

Utkneliśmy z Siską w Bańskiej Bystrzycy. To już chyba drugi tydzień na Słowacji, z krótką wizytą u moich rodziców w Kłodzku. Za wiele się nie dzieje. Zasypał nas śnieg, przejedliśmy się słowackimi specjałami, zjechałem raz z górki na snowboardzie i wypoczeliśmy zupełnie tak, że aż się zmęczyliśmy. Siska zaraz zaczyna szkołę w Wiedniu, a ja do pracy do Wawy – trzeba zacząć ten rok z kopytka. Pakuję się zatem powoli, zbieram graty, choć za oknem śnieg nie nastraja do tripu na północ.

Aha – Siska dostała się do finału konkursu – ma już drugie miejsce, zupełnie nieoczekiwanie i chyba troche dzięki pomocy przyjaciół z fajsbuka – ale myślę ze fota jest dobra – szczególnie ze ja na niej jestem w moim alterego – Mr Old Guy.

Proszę GŁOSOWAĆ – bardzo dziękujemy za głosy !

(wejsc na tą stronę i zjechać na dół do sekcji EUROPE & AFRICA COMPETITION – tam będzie zdjęcie na którym okropny typ w gaciach stoi na tle różowej ściany i zdjęcie podpisane jest Silvia PAGODA)

Posted in common life | Tagged

[0] [o]

.

Posted in common life |