shake it

Kolejny weekend nieusiedziany na tyłku. Znów Słowacja i Bańska B.

Zrobiliśmy z Siska i jej babcią małego tripa po okolicy.

Chciałbym wrócić do pisania. Na moment się zatrzymać. I wyostrzyć instynkt. Co wybrać, jak wybrać, w którą stronę pójść…

Zaraz 35. I robię się nieco sentymentalny.

Wycofaliśmy się z Siską z fejsa. Trochę dziwne ale daje pewien rodzaj swobody. I uwalnia nieoczekiwane złoża wolniejszego czasu… chyba wygląda na to, że byłem (jestem?) uzależniony….

Ten wpis został opublikowany w kategorii common life, small trips i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.