







schowałem się w górach. mam ledwo ledwo wifi aby maila odebrac lub napisać
obłożyłem się książkami (tygodniki zeszly szybko – szczególnie ze się powtarzają i o tym samym nadają). orange zasięgu nie ma więc nie dzwonie nie piszę sms
jutro skok przez granicę, przez Tatry, 3h i u Siski będę.
Kończymy ten rok, który był jak bollywoodzki film – czasem radość czasem łzy
im bliżej końca tym większy mentalny był dół – ale to chyba tak trzeba po skoczni z górki zjechać na sam dół zeby móc daleko poleciec.


Nicea – ostatni raz byłem tu w 1995 albo 1996 roku – autostop, bagietki + wino i spanie na plaży. Tym razem praca, hotel i chyba wystarczy Francji Elegancji – tęsknię za śniegiem, Siską i Mr.T :)

AUKCJA I WYSTAWA: SZTUKA MŁODYCH ARTYSTÓW
aukcja:
14 grudnia 2010
wtorek, godzina 19.00
wystawa:
1-14 grudnia 2010
wernisaż: 1 grudnia 2010
środa, godzina 18.00
Galeria Senatorska
ul. Senatorska 11
00-075 Warszawa
tel.: 22 826 64 82
galeria@senatorska.com.pl
W tamtym tygodniu pojechaliśmy do Bratysławy. Zaczął się Miesiąc Fotografii i off-festiwal (taki salon odrzuconych ;), nie zabrakło dobrego wina wernisażowego, podano ze dwa krat smażony syr. Był też brak zdecydowania gdzie iść, co pić, co robić i czego nie robić. Czyli generalnie bardzo przyjemnie i inspirująco.










Zdarzyła się dość przykra rzecz. Stracilsmy z Siską masę sprzętu. Włamali się nam wczoraj (09.11.2010) w nocy do mieszkania.
Jezeli ktoś by trafł wiedział cokolwiek czy dostał ofertę kupna – prosimy o kontakt:
aparat Nikon D3 nr seryjny 2013673
obiektyw nikkor 85mm 1.8 nr seryjny 620165
obiektyw nikkor 24mm 2.8 nr seryjny 485327
obiektyw nikkor 28mm 2.8 nr seryjny 607105
obiektyw nikkor 35mm 2.0 nr seryjny 311833
lampa błyskowa Nikon sb800 nr seryjny 2069902
komputer Apple iMac 24 (part no: MA878ZH/A) (serial no: W87467HQX89)
obiektyw nikkor 24-70 2.8
aparat mamiya 7
aparat mamiya 7 II
obiektyw mamiya 80mm
obiektyw mamiya 80mm
epson rzutnik TW-680
bardzo dziękujemy za wszelką pomoc
moj numer tel 502301957
Ostatnie dni pseudo lata w ten weekend. A poniedziałek pokazał prawdziwą twarz szmaty jesiennej. Polazłem z Teo i jego bratem Alino (uratowanym z death row) na opuszczone torowisko w Bratysławie. Tak żeby poprawić sobie humor.
Aaa no i weekend był spoko – snucie się po ulicach B’lavy w zacnej ekipie… zdjęcia za pare dni… *wołanie, ogarnianie, skanowanie, wrzucanie”
dorzuciłem też trochę linków





finish the finnish by Siska – the last part of SIska’s diary from Funland and Noway

Na Francuskiej 30 wiszą moje fotki z Mongolii – wernisażu z różnych względów nie było – ale finisaż się ogarnie. Miejsce jest super – zapraszam – Francuska 30. Róg Walecznych. Samo serce Saskiej Kępy.
Mają najlepszą kawę w okolicy. Świeże kanapki, domowe ciasta. Sałatki i bruschetty. No i francuskie słodkości. Jest też wino (znajdzie się jakieś Chateau) i piwo (czeskie i polskie)
Otwarte codziennie, od godz 8 do 22. W soboty od godz. 9. A w niedzielę: 9-21.











Ciężki miesiąc. Radosne chwile i smutne dni. Zostaliśmy sami z Siska i Teo.
I przyszła jesień.
dużo się działo
nie było jak i co na bloga wrzucać
teraz znów przeprowadzka
i nowe rzeczy w życiu
do kupy przed zimą trzeba się zebrać
i działac
amen
corbuier’s mistake? – projekt Siski, mój pierwszy projekt jako asystent :) myślę, ze to jednak dopiero początek…
agatova.sk – agata marzecova :) dzięki za gościnę w Tallinnie….
hm… wygląda na to, że rzeczywiście Funlandia nie przypadła mi … ah…
wrzucam rzeczy z drogi, klimaty ze Svena, parę strzałów z Estonii i Bałtyków…
całe szczęście Siska była bardziej produktywna – No Man’s Land
Tymczasem wymyślamy co dalej w życiu i nie tylko. Czasem słońce czasem deszcz – choć na razie nerwówka i upały a Teodor porzucił zwyczaj robienia kaki 5 razy dziennie na rzecz wodnistej mazi…








Monty Python zawarł to w paru linijkach genialnej piosenki :)









W drodze. Przez Funlandię i Noway – przepiękne widoki, raj dla wędkarzy i miłośników reniferów lub pieszych wędrówek. Przecudne domki ulokowane w dramatycznych landszaftach. Przed każdym parę furek z lat 90tych, kamper lub przyczepa, dwa motory, jacht i skutery śnieżne. Ale kto tym jeździ? Z rzadka widzimy ludzi. Przejeżdżajac przez północne rubieże Norwegii masz wrażenie jakby zrzucono tu bombę, która zabiła wszystkich oprócz reniferów.
Od momentu zakupienia Svena przejechaliśmy nim 6000 kilometrów. Samochód cudo. Daje radę w każdych warunkach. Wygodny, kultowy – prawdziwy dom na kółkach. Olej sprawdzony, pali 10 na 100 (co przy cenie diesla w Norwegii – 6 zeta za litr nie daje tak po kieszenii), gumy wciąż nie złapaliśmy, lodówka chłodzi wino i mleko jak trzeba, sypią się jedynie stelaże na rowery…
Wciąż gnamy do przodu. Nic nie zatrzymało nas na dlużej. Walczymy z niemocą, wytężamy wzrok, próbujemy łapać chwilę – worek z negatywami wypełnił się odrobinę. Obie mamije pracują w rytmie 3-4 rolek na dzień.
Przesiałem zdjęcia z rzadko używanego cyfraka… a Siska robi swoją wrzutę… (something for those who dont understand polish – her blog is in english :)















Mam taki mały notesik. Mam też przeterminowane polaroidy typu 100, w których po odklejeniu zostaje masę emulsji…

Cruising in Tallinn from Bart Pogoda on Vimeo.
Caluteńki dzień spędzony na blokowiskach Tallinna. Przypomniały mi się czasy przedhiphopowe, ulica Rodzinna w Kłodzku, falowiec, betonowe konstrukcje, hałdy ziemi. To co odróżnia te bloki tutaj w Tallinnie od tych w Wawie czy innych miastach Europy to brak anten satelitarnych, zero reklam, szyldów. Wszystko jak za czasow CCCP.
Siska robi swój projekt – więc dziś rekonesans w Lasnamäe…
Od jutra zdjęcia od wczesnego rana….







W połowie dnia ogarneliśmy w ramach łapania inspiracji estoński film, którego akcja dzieje się w całości w Lasnamäe… Autumn Ball – spoko zdjęcia, super oddany klimat dzielnicy… choć całość taka sobie.
Aj pare zdjęć z syfraka….
mamy pełne skrzynki filmow i srednioformatowe zabawki więc dopiero efekt we wrzesniu…
Miałem coś napisać, ale moc odeszła po zrobieniu 1600 km z Wawy do Tallinna… 4 dni w drodze non stop…
Ale S i s k a na pewno wrzuci więcej….

Jeszcze 120 kilometrów i wskoczymy do Bałtyku. Litwa super. Na pewno trzeba tam wrócić.

Granica z Litwą. Jedliśmy dwie godziny śniadanie sluchając trójki. A Teodor pomalował się na czarno smarami ze Svena.

Papierowy blog Siski under construction…


Tu zjadły nas końskie muchy, potem pogryzły komary a na sam koniec nastąpiła ciężka awantura o projekt i nie tylko….


Ulica Metsa 62. Tallinn. Odpoczynek.

Sven on the road. Part 1 from Bart Pogoda on Vimeo.
2000 kilometrów zrobione. Wawa – Kłodzko – WIedeń – Kraliky- Wawa.
Jutro opuszczamy tropiki Warszawy, po dwóch dniach ogarniania.
Na razie brak mocy wyssanej przez dziury na słońcu – ale przez najbliższy miesiąc pojawią się tu wrzuty z tripu przez kraje bałtyckie, Finlandię, Norwegię i Danię (i pewnie Szwecję …)
.jpg)
.jpg)

volkswagen lt28 sven hedin zabierze nas w tripa aż na północy kraniec Europy.
Na razie test drive na trasie Wawa – Kłodzko – Vienna – Bratislava -Banska Bystrica – Wawa + crew: Teo, Siska, Bart.
odebrałem slajdy i ostatnia wrzutę z Berlina robię.
dość kompa, trzeba iść spać.
good night








Za oknem deszcz. Łańcuch w rowerze rdzewieje. Ciśnienie spada. Pies nie ma ochoty na spacer. Siska w szkole. A mi się zbliżają 34 urodziny.
Uwielbiam instaxy i polaroidy. Korzystając z niesprzyjających warunków atmosferycznych znalazłem chwilę aby zeskanować parę obrazków.









take part and exhibit in Vienna – więcej szczegółów tutaj. more datails here.
Wybraliśmy się z Sil und herr Teo na wycieczkę. Jesteśmy jedynymi turystami – zarówno w krainie 10000 jezior jak i nad Bałtykiem. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Zamarznięte Śniardwy, niedobitki wędkarzy stąpających po zamarzniętej wodzie jeziora – widać ślady opon traktora – ktoś widocznie wybrał drogę na skróty i to jeszcze całkiem niedawno. Melancholia, fotogeniczność, mroźny wicher szaleje w zatokach a gumiaki zakupione przed wyjazdem są najlepszym kompanem. Po 3 dniach temperatura wzrosła, słoneczko przygrzało – okolica zamieniła się w bagno. Skierowalismy się nad morze.
Gdańsk – Łeba – Hel.
Sil wszędzie widzi zdjęcia – których ja się uporczywie dopatruje. Zamknięte ośrodki wczasowe które w lipcu wypełnią się tłumem wielbicieli body-to-body plażowania, gofrów i smażonej ryby. Puste dziurawe drogi, zamkniete sklepy, otwarte te monopolowe, śnieg i słońce na przemian. Kiczowate salony gier i solaria z plastikowymi palmami. Polskie złote wybrzeże. Piękne, opustoszałe, nostalgiczne – czasem w klimacie jak ze szwedzkiego dramatu czasem jak z czeskiej komedii.
bart practicing for olympics from Silvia Sencekova on Vimeo.
zwolnić przystopować zastanowić się co dalej
oddech dystans
teraz