wszystkiego tego czego tylko sobie życzysz w 008.. :)
Yearly Archives: 2007
becva / itf.cz
Delhi – Helsinki – Warszawa – Becva.
Z hinduskiej “zimy” w prawdziwą białą krainę śniegu.
A teraz znów Warszawa…











bliskie spotkania 44 stopnia
W indiach poznaje się różnych świrow. Czasem myslisz ze tylko ty jestes normalny a cala reszta przyleciala z kosmosu. Jak tych paru ziomkow spotkanych na stacji metra w Delhi.




delhi


















Mam w zwyczaju włóczyć się po różnych zakamarkach, przejściach, tunelach, marketach. Czasem trafię na mały sklep fotograficzny, wykonujący zdjęcia paszportowe, ślubne, pogrzebowe, okolicznościowe mówiąc w skrócie. W jednym z nich znalazłem ładnego, w bardzym dobrym stanie Nikona F3 z 1980 roku. Cacuszko. Klasyk. Nie mogłem nie kupić – szczególnie, że po krótkim targowaniu zeszliśmy do ceny 200 zeta polgarskich.
:)
Wracam wkrótce – ale na moment w Wawie, potem Becva i ITF, znów Wawa, Klodzko i potem 2008…..
bundi

O moim przybyciu napisaly miejscowe gazety, haha… a jak się potem dowiedziałem był to tekst o nielegalnym wynajmie motocykli…

















delhi-katnienie
bol karku wrocil, pomimo rozciagania i cwiczen dupa. musze isc na jakas rehabilitacje
wczoraj idac spac zapragnalem znow metropolis
6 rano bundi, aubotus blaszak rozpadajacy sie podjechal i w droge do jaipuru
w jaipurze nie zabawalilem zbyt dlugo … akurat stal autobus do delhi – rzut moneta 5 rupiowa i postanowilem zmykac do wielkiego miasta – pochodzic, powkurwiac sie, nie widziec slonca przez pare dni i umrzec w megakorkach
znow paharganj
…
troche jednak brak mi sniegu
Bundi
Male przyjemne miasteczko, gory, lasy, pola, wodospady, swiatynie i ludzie nie spaczeni jeszcze do konca przez turystyke… zostaje tu pare dni. Mam dobre miejsce to spania w starym domu nad jeziorem, motor 50cc (taki jak w filmie Glupi i Glupszy) i 20 filmow srednioformatowych do zrobienia. Netu nie ma za bardzo – mam ksiazki za to i czysty notes do zapisania.
radzastan
zamarudzilem troche w jaipurze, w ogole nie ogladajac niczego – odpoczywanie od Indii… jutro w poludnie do Bundi. nie oddalam sie zbytnio od delhi – wkrotce przeciez trzeba tam bedzie wrocic aby na samolot zdazyc.
publikacje
VOX DESIGN – prezentacja portfolio
CNN TRAVELLER – zdjęcia do artykułu o Białowieskim Parku Narodowym
zmiana fotosy
nie mialem kiedy wrzucac u siebie… pare moich zdjec na blogu mustaszy…. Do 13 listopada zdjęcia i plan filmowy, 14 listopada wyjazd do Indii, powrót 13 grudnia…
Przynajmniej tyle mam w życiu zaplanowane
początek miesiąca

saturator

kowieńska

smajl, nata + agi

ratter

pajdi

kasia & nygus

ręka nygusa

szatnia


lata melanży zero lat w branży
hm… 10 lat?
wygląda na to, że ta strona dostępna jest w internecie od 10 lat…
Zaczęło się od strony na friko.onet.pl założonej przy pomocy adomasa (no bo kogo innego…)
Zdołałem odkopać wersje strony z grudnia 1998
Potem były paginy robione na serwerach netgate (pod różnymi nazwami) …. a 7 lat temu wykluła się obecna wersja. Choć zawartość, design zmieniały się cały czas… no to chyba tyle.
PS.
z trudem składam literki, jadąc dziś pociągiem z Hajnówki próbowałem coś zapisać w notesie. Z marnym skutkiem.
spacerkiem po wawie





Dotleniacz – Rajkowska.com

Dotleniacz – Rajkowska.com

Dotleniacz – Rajkowska.com

Dotleniacz – Rajkowska.com
Momenty 2

Myjemy stupki w kibeleczku

Mamafud (!!!!!!) vs Mała Mi + Antosia

Janina + Ja (maica) Man

Pyza jako Kejt Mosssssssss

Ufoludki
momenty

Zachód słońca nad Żoliborzem

Huta. Przypadkiem.

Marie.

Fotel.

Chuje.

Malwina w 66 .. tfu 55

Młodziez pod PKiN

Junior alias Chinczyk i jego novy chopak

Pracownia Pana Knuta

Saturator

Olej i trupy krewetek

Biblioteczka Knutow

Zajebiste czekoladki o 3 rano
Minimal + Monika

Minimale się hajtneli…



A oni 28 wrzesnia 2007 … Niestety nie będzie mnie – serdeczności kochani.
tuktukiem przez chiny. trailer
zabieram sie juz 2 lata aby zmontowac ten film… jakos czasu nie bylo. ale w zwiazku z tym ze zabralem sie za montaze roznych rzeczy i nauke final cuta wrzucam trailer…
Tutaj w lepszej jakosci i w divx. 15 mega – kliknac prawym przyciskiem myszy i wybrac ZAPISZ JAKO…
nove
W ostatnich dniach przejrzałem, wybrałem i zmontowałem parę rzeczy na portfolio:


W niedzelę nowe fotki z Madrytu…
lost in the archive

Morocco, 04.2001
siedzę nad portfolio i znajduję co ciekawsze rzeczy, o których już dawno zapomniałem… film to jednak wciąż coś pięknego
Turecki PDF / WOMAG MAGAZINE
WOMAG i moja prezentacja… zapraszam

poczytajcie polukajcie…. (chociaż tam chyba po turecku napisane)
przed
Daro i Monika wzieli w najdluższą noc roku ślub. Ja też tam byłem, jadłem, piłem i się bawiłem. A przed…
Wszystkiego pięknego.











do Opavy
Zapis fotograficzny z wycieczki naukowo-rozrywkowej do Czeskiej Republiki a ściślej mówiąc do Opavy

Pajdosz nie rusza się z domu bez gnata….

sikanie na trawie

strýček Pavel pokazuje palca

Ratler i Pajdosz. Miłość kwitnie. hahaha

Powódź w garażu

Melanżyk w Krakowie w domu nawiedzonym przez gołębie produkujące duże ilości guano

Panda aka ジャイアントパンダ, strýček Pavel, Łysy Makało, Mr. Szczurer
….
robione komórką
weeds
Weeds – najlepszy serial jaki widzialem od czasów Sopranos…
:)
12 baktun 18 katun 2 tun 15 uinal 0 kin
czyli mineło 31 … stara dupa yo

Canaima, Venezuela. March 2007
Wrocław
ehh… życie w Bólgarii… szoty z Wrocławia.

Zeby ona miała tylko oczy smutne…

Czaszkunia z żabek haribo, radziecki szampan za 10 zeta, kawior z 5. Biba we Wroclawiu czyli Dolce Vita


Wszystko na sprzedaż

Genialne

Rodacy Polacy, módlmy sie za świetlaną PRZESZLOŚĆ
no hay sol en la noche
Skończyłem skanować, teraz przebieram, wybieram, układam. Nie wiem czy to dobre czy samo zło – ale taki chyba miałem “state of mind” w Kolumbii.
Zeszły upały przestawiam się na dzienny tryb życia. A teraz do nauki… w sobote, niedziele dwa koszmarne egzaminy na które coś trzeba umieć … chyba


Bogota. Colombia
Nie ma ludzi.
Nie ma miłości.
Nie ma lata.
Bogota, 2600 metrów nad poziomem morza, wysoko w Andach, w sercu kraju o którym wiemy tak niewiele…






















zaczynam skanowac… ale to chyba potrwa dluzej niz mysle

Uros Islas. Peru. March 2007

Peru. March 2007

Canaima, Venezuela. March 2007

On the way to Chivay, Peru, March 2007

On the way to Chivay, Peru, March 2007
pomiędzy bogotą a warszawą
Dotarłem do Polski.
Jak zwykle po powrocie czuję się conajmniej dziwnie. Komórka z której nie mogę dzwonić, rachunki do zapłacenia, ogromny pęk kluczy w mojej kieszeni, wiadomości w telewizji, rozpieprzony zegar biologiczny, worek filmów do wywołania, dwa egzaminy w czerwcu, tysiąc planów, ryza tekstu do napisania, pustka w głowie, spadek dopaminy, czarna dziura w której brakuje mi promienia słońca. Jestem gdzieś pomiędzy, obcy tam i coraz bardziej tu. 4 rano. Warszawa, Praga Północ.






Bogota, Colombia. Mayo 2007
Gracias a vos – nosvemos en la ciudad donde aire es bueno
manana a polonia
kuniec wloczenia sie
wracam do polski jutro
telefon moj dzialac nie bedzie jak cos przez pare dni
medellin
nic nie pisalem a ja tymczasem dotarlem do medellin – niegdys siedziby nieslawnego kartelu… a dzis? sie zobaczy. Jest 5 rano – 14 godzin w autobusie z cartageny minelo blyskawicznie…
tymczasem…
fotki z peru…
aj. nie mam kiedy prowadzic tego cholernego bloga. ale biore sie do roboty, bo mi tu pisza ze nie rozpieszczam czytelnikow (jezeli jeszcze jacys sa…)
czuje sie jakby sie zderzyl z ciezarowka – a to byl tylko jacht Stary a raczej jego zaloga… chlopaki robia wielka rzecz…
Pare znalezionych zdjec z Peru…

Plaza de Armas. Lima

Uros

Uros

Nazca

Nazca

Nazca

Nazca

Nazca

Nazca

Nazca

Huacachina

Valle Sagrado
Cartagena, Locombia
Po 6 latach znow tu jestem… czy 7?
To juz tyle czasu…
W kazdym razie droga byla upìerdliwa lekko ale z bardzo fajnymi ludzmi… 20godzin w autobusie z Caracas i znow jestem w Cartagenie. Teraz tylko trzeba sobie kacik znalezc jakis. Na razie zadekowalem sie w tanim hotelu, znanym mi wczesniej – 7 dolarow za noc… dolar spadl wiec to niby tanio za klitke. Jutro pojutrze poszukam cos lepszego. Choc bedzie ciezko, bo jest Wielki Tydzien i masa ludzi zjechala na Karaiby.
Tyle.
caracas
Czasem slonce czasem deszcz. Pora deszczowa się zbliża, choc kto wie jako to teraz jest z tym klimatem. Wlasciwie przestałem juz dawno zwracać uwagę czy jest zimno czy jest cieplo, czy pada deszcz czy śnieg. Wazne abym czul ze zyje.
Stalem na lotnisku w Caracas z mysla taka ze teraz mam dla siebie 1,5 miesiaca czasu w Kolumbii i nie moge tego spieprzyc. Tymczasem wciaz tkwilem w Wenezueli, bez planu i pomyslu jak dalej przejechac. Nie wiedzialem tez gdzie tamtej czwartkowej nocy bede spac. Pokrecilem sie po lortnisku. Byla godzina 16 – wlasnie przejechalem z centrum na lotnisko i teraz majac w perspektywie trzygodzinny powrot do miasta zrobilo mi sie ciemno przed oczami. Korki sa ogromnym problemem w Caracas – i aby zdazyc na samolot nalezy udac sie na lotnisko na 5 godzin przed wylotem – a i tak nie jest wcale pewne czy odlecisz. Na lotnisko prowadza dwie drogi. Jedna przez slumsy , przez gory a druga dolem przez okolice zawalonego mostu. 8 miesiecy wczesniej lawina blotna zniszczyla stary most – teraz pozostaje czekac 40-50 minut na jednym przesmyku.
Nie zdazylem sobie tez pozbierac informacji gdzie mozna sie tanio przespac w tym miescie molochu. Pani w informacji turystycznej w minute zalatwila mi nocleg za 40000 boliviarow. Podala mi adres i informacje ze moge dojechac do centrum autobusem lokalnym za 10000b – to 10 razy mniej niz taksowka. Dlaczego w ogole wspominam o cenach. Nie lubie tego robic. Ale to co sie dzieje w Wenezueli zaczyna przypominac mi Kube. Oficjalny kurs wymiany dolara to 2150b za 1$. Na czarnym rynku 3500b za 1$. Wybierajac kase z bankomatu oczywiscie wymieniam po tym gorszym kursie. Automatycznie ceny robia sie kosmiczne. Jak to jest ze w kraju gdzie beznzyna kosztuje 8 polskich groszy za litr przejazd taksowka z lotniska po oficjalnym kursie to 40$? Paradoksow takich mozna mnozyc wiele…
Hotelik przy Sabana Grande nie nalezal do tych luksusowych. Klitka w piwnicy, wraz z lokatorami w postaci rodziny karaluchow i paru bzyczacych przyjaciol stala sie moim domem na 4 dni. W zwiazku z Semana Santa autobusy zapchane byly do granic mozliwosci i wolne miejsca znalazly sie dopiero na niedziele.
Caracas podobne jest do innych wielkich metropolii Ameryki Lacinskiej – ale klimatu tu znalezc nie moge. Betonowa dzungla, pelna warczacych zlomow z lat 70tych wydobytych ze szrotow i zlomowisk. Te gruchoty z czasow kryzysu paliwowego przezywaja swoja druga mlodosc – co z tego ze pala 30 litrow benzyny na 100km … w Wenezueli to nie gra roli.
Chaos, smog, sciany pokryte politycznymmi haslami – w 100% popierajacymi obecnego prezydenta… zapowiada sie na kolejna dyktature – bo Chavez sam z siebie nie odejdzie. Wenezuela to Chavez. Tak jak Kuba to Castro. Generalnie Hugo kreuje sie na drugiego Fidela. Tylko ze ma wiecej atutow w dloni i rownie duzo charyzmy (Alo Presidente!). Populisci wszystkich krajow laczcie sie. Nic a nic zdrowego rozsadku na tym swiecie. Prawo lewo srodek gora.
Siorbiac kawe z plastikowego kubka ogladam sobie ludzi. Niesamowita mieszanka ras i ludzkich typow. Tylko gdzie sie podzialy te przepiekne kobiety? Sa niezle oczywiscie, w moim typie, czarnulki. Tylko ze maja niesamowita tendencje to poszerzania sobie tylkow. Lubie kraglosci, ale bez przesady. Piwo mozna sobie postawic na stoliku…
W otwartym 24 godziny na dobe lokalu z tanimi i okropnymi przekaskami spotykam Walerego. Obsluga restauracji pyta mnie czy gadam po angielsku, bo jest tu taki czlowiek, tam siedzi w rogu; spogladam na wymoczka z szaroziemista cera, pijacym piwo, smutnym wzrokiem omiatajac okolice Sabana Grande. Podchodzi do mnie, blady, wodnistooki, duka po angielsku, czy bym z nim nie posiedzial, bo oni po ispansku nie teges. Okazuje sie ze jest z Bialorusi. Ja mowie ze “z Polszy” – ten szybko leci po piwo, uradowany ze sobie porozmawia odrobine. W Polsce byl kiedys, w latach 80tych, stacjonowal gdzies na zachodzie Polski, pewnie w Legnicy. To ze znalazl sie w Wenezueli, to efekt braterskiego spotkania przywodcow narodow Wenezuelskiego i Bialoruskiego – Chaveza i Lukaszenki. Jak za dawnych czasow usciskali sie , ucalowali i podpisali pakty o przyjazni i rozwoju. Walery jest na kontrakcie – pracuje w rafinerii nad rzeka Orinoko. Zarabia psie pieniadze, czesc musi oddawac swojemu rzadowi. Co robic? Nie pozostalo mu nic jak pic i zadawac sie z lokalnymi prostytutkami. I to wlasnie mialem przetlumaczyc obsludze baru. Walery szukal po prostu szybkiej milosci…
deszczowy rownik
quito zalane deszczem
jeszcze tydzien i ruszam samotnie do kolumbii
generalnie w porzo
krotko i w telegraficznym skrocie
bo nie mam kiedy usiasc przed kompem
chivay – Kanion Colca
nie mam kiedy pisac… jestem w drodze do Puno… pojutrze Boliwia .. pewnie w Cuzco znajde czas aby porzadnie usiasc przy kompie.
pierwszy dzien Lima
to byl ciezki dzien… dorwalem sie do netu aby napisac pare slow…. tymczasem slonce wypalilo mi dzis mozg. Poza tym ciezka praca bycie pilotem, ale jakos idzie. Jak troche sie wszystko podociera i wyluzuje napisze cos wiecej. Jutro jedziemy do Pisco.
Napiszcie do Jaroslawa …
Trzeba się w to zaangazowac. Nigdy tam nie bylem – ale mysle ze jest pieknie – szkoda aby ktos to zniszczyl.
Rok Świni / Year of the Pig … who’s gonna be the pig of the year?
Wszystkiego najlepszego z okazji chinskiego nowego roku… W Świńskim/Chińskim Roku ma się nam wieść lepiej…. oby





toy train
Zanim znów pojawią się w tym śmietniku obrazkowym zdjęcia latynoskie, kończę z mozołem wybierać zdjęcia z Indii.
Tym razem powrócę do przejazdu kolejką wąskotorową zwaną Toy Train z Kalki do Shimli w Indiach Północnych (Himachal Pradesh)





Myślę, że w ciągu tygodnia ukończę cały materiał z Himachal Pradesh i opowieść o Gangesie.
Tymczasem zapraszam do mojego portfolio gdzie krok po kroku zbieram najlepsze rzeczy z ostatnich lat…
PS.
Czy ktoś ma na zbyciu kolorowe filmy średnioformatowe 220? iso 400? mogą być przeterminowane….
PPS.
Szukam też aparatu Yashica T4 albo Yashica T5 – jakby ktos mial i chcial sie pozbyc….
2680g, 49cm, Wojtkiewicz Jr.

Aj a o tym przecież nie pisałem, choć wszyscy wiedzą.
Adam i Patrycja zmajstrowali Mateusza o czym donosiły gazety weekendowe… :) Teraz Mati z tego co widziałem jest już znacznie mniej pomarszczony i je tyle co tato – więc wszystko w porzo… No i na tym kończę temat bobasów – przynajmniej na najbliższe miesiące.
laos + cambodia
a tu sie zepsuł aparat i ponakładały się klatki – czasem złośliwość przedmiotów martwych daje dobry efekt końcowy…

przeglądam reszte rzeczy – niestety muszę przyznać, że nic wartościowego. dobre klatki jeszcze przede mną … i hope
Sycylia
Znów starocie… tym razem Sycylia z 1997 roku / Palermo, Taormina, Etna
Trochę jako prośba od Lajerki żebym zeskanował i pokazał. Takie się kiedyś gnioty robiło. Dla sprzętowców informacja: zrobione na Minolcie x300s + 50mm 1.8 (bo się ludziska też w kółko pytają – czym robie… hihi)
Dziś już lepszy dzień – odzyskałem energię – choć weekend był żałosny (jeżeli o moc chodzi)









i znów w drogę
tym razem do Ameryki Południowej…
ostatnie tygodnie to masa pracy, ślęczenia przed kompem, przedzierania przez błota warszawy, spotkań, szukania inspiracji i melanżu
od siedzenia przy biurku bolą mnie plecy jak nigdy w życiu – potrzebuję trochę ruchu i oddechu.
1 marca Peru… a potem przez cały kontynent. Pierwszy miesiąc w pracy a potem kolejny w Kolumbii i Wenezueli z aparatem i notatnikiem w ręku.
back in time…
Pierwsze lata focenia… odgrzebuje stare skany, przebieram, wyrzucam, sklejam… dobrze jest czasem wrócić w przeszłość odgrzewając stare kotlety…

New York, 1998

New York, 1998

New York, 1998

Colorado, 1998

Colorado, 1998

Colorado, 1998

Colorado, 2002

Venice, Italy, 2002
ryszard kapuściński
chyba nigdy w życiu nie chciało mi się tak mocno płakać po odejściu nie znanej mi osobiście osoby.
“Zbytnie siedzenie na miejscu może nagromadzić w człowieku zabójcze złogi emocjonalne – kiśnięcia, stęchlizny, zmruszenia, pleśnie. To znak, że trzeba pomyśleć o drodze, wyruszyć w podróż, poczuć wiatr, odetchąć świeżym powietrzem.”
Ryszard Kapuściński “Lapidarium IV”
…
Powodzenia w drodze…
Delhi

Chandni Chowk – stare Delhi

Chandni Chowk – stare Delhi

Chandni Chowk – stare Delhi

Chandni Chowk – stare Delhi

Chandni Chowk – stare Delhi

Paharganj

Paharganj

Wypadek na autostradzie z lotniska.
Gurdwara Sisganj – Świątynia Sikhów / Delhi
Gurdwara Sisganj to jedno ze świętych miejsc Sikhów. To tutaj Guru Teg Bahadur, dziewiąty Guru Sikhów, został scięty z rozkazu cesarza Aurangzeba z dynastii Wielkich Mogołów. Budynek oprócz świątyni, mieści także noclegownię, szpital oraz szkołę.









Varanasi…










Sorry za ten smietnik, ale od czego jest blog?
Przestałem pisać cokolwiek tutaj, w czasach gdy każdy ma coś do powiedzienia, słowa zatracają swoj sens w tym chaosie…
Przyklejony do kompa, na nowo robie portfolio (syzyfowa praca) – właściwie każdego dnia mógłbym ulożyć inne, z różnych miejsc – ale ktore jest najlepsze? Nie wiem. Pewnie żadne. Ale trzeba zrobić i znów walczyc o swoje – tzn przypominać się, chodzić po gazetach, szukać pracy, zleceń – w tych trudnych czasach trzeba próbować cały czas. Praca sama nie przyjdzie – szczegolnie jak wyjezdza sie rownie często jak ja …
scenki z Indii

The Contemporary Man. Varanasi

Warzywniak. Varanasi

Ghats. Varanasi

Kąpiel w Gangesie. Varanasi

Rytualne golenie głowy. Varanasi.

Sangam. Allahabad.

Sangam. Allahabad.

Sangam. Allahabad.

Sangam. Allahabad.
….
A ja tymczasem skanuje klisze z mozołem i wytrwale… troche tych zdjęć jeszcze będzie
Wszystkiego dobrego, szczęścia, zdroweczka, miłości, dużej ilości dzieci, kasy, dobrego żarcia, mniej kłótni, więcej podróży i dobrych bibek… tyle w 2007

















































































































































































































































































































































































































































































































































































































