mo' sun
mo' cheeba
mo' joy
mo' money
mo' love
mo' mo's
znow nie spie. ogladam filmy, mysle, zapisuje pomysly, codziennie się coś dzieje, choć odczucie, że kazdy dzionek zlepia się z drugim w jedną zbitą masę, nie daje spokoju.
’04 nadchodzi. tym razem tradycyjnie: zdrowia, miłości, odwagi, szczęścia, kasy, pracy
dla was wszystkich co tu przypadkiem zaglądają
PS.
ci co sie znudza czy cos swoja impreza do mnie na komorke dzwonic por favor
nie nawidze poczucia ze rozmieniam się na drobne, robie po łebkach, nie do końca, po omacku
przeglądnalem swoje foty – hm… nie zrobilem w zyciu jeszcze zadnej opowiesci, moje reportaze nie mowią tego co chcialbym aby mówily, jezeli w ogole są to reportaze. trzeba się jeszcze dużo uczyć.
tzn.:
- leżałem i oglądałem TV
- w trampkach biegałem po sniegu, aby upić się w wbl i ak (klodzkie speluny)
- nie sprzątałem
- przeczytałem wszystkie babskie magazyny mojej mamy
- jadłem
- jadłem
- podjadałem
- piłem piwo
- oglądałem TV (po raz kolejny)
- nie wysylalem zyczen hurtowo
- przeczytalem wyznania królowej jordanii i stwierdzilem ze to nuda
- spałem do 14 dzien.w.dzień
- nicnierobiłem
…
etc,
mozna by dalej mowic , ale po co. jaram się że w styczniu jest co robic, jest praca prawdopodbnie ale szukam dalej, aby 1 lutego oddalić się stąd na 2-3-4 miesiace (w zaleznosci od kasy).
na razie kierunek jest jeeden Bangkok – ale to sie moze zmienic jeszcze.
kurcze
przeżyjcie te święta bez stresu a będzie dobrze. pozdrawiam, życzę pięknych dni.
yo
hm. .. faza koncertowa minęła mi lata temu. za czasów LO i studiów jeździło się na wszelkie koncerty – spanie na dworcach, w pociągach, ludzkie zwłoki wracające z wyżywki, z czasem faza spadła … ostatni raz tak się jarałem koncertami Pearl Jam, czy Toma Waitsa… a dziś Badu.
jeeeee:)
własnie z adomasem odpalamy yellowhouse.pl – ver testowa… na razie, system sie bedzie rozwijal
od paru dni chodzę znów spać o 6-7 rano. odbrabiam zaległe lektury, potem śpię do 14, nieodbierając telefonów, zlewając rzeczywistość, nurzając się w snach
nocne jazdy – pustka, mgła, 3 am, muzyka, wawa
rok z bycza strzelil fotoblogusiowi wiec zapodaje wszystkie miesieczniaki w
gale-ryjki – yo
11.02 w tym miesiacu po raz którys zmienilem koncepcje tej strony i powstal
oddzielny fotoblog. to byl genialny pomysl i strzal w 11 –
12.02 grudzien, dalej nie bylo zlecen,
pojechalem wiec na swieta do domu utuczyc sie i poleniuchowac, przyszedl nowy
rok jak z filmu s/f 2003
01.03 jeea – zaczelo sie cos dziac,
choc wiadoma sprawa – nic sie dziac nie bedzie, jezeli sam nie zaczniesz robic
02.03 luty byl jak zwykle mrozny, zimny,
bialoszary,
03.03 w garncu mialem dosc i zaczalem planowac
ucieczke
04.03 coraz mniej mi sie chcialo, i bylem
malym wkurwiajacym czlowieczkiem, chcialem juz wyjechac
04/05/06 – Indie Nepalm Death
06.03 wrocilem piekne lato w miescie, czas
plynnal szybko, byla praca i zlecenia, lans bejbe lans, dziwne gadki i spotkania,
07.03 latolato –
08.03 to samo
09.03 nic sie nie zmienia
10.03 jesienna deprecha
11.03 i jej kontynuacja
i tyle.