Miesięczne archiwum: Lipiec 2002

plany

i straszna jazda, bo wlasciwie robie chyba za duzo, albo inaczej, planuje robic duzo ale tak mnie to przytlacza ze w efekcie leze na lozu i przelaczam 7 kanalow jakie mam w TV hhehe

plany na najblizszy okres. musze to napisac bo jak nie napisze to sie nie stanie

ksiazka – 5 rozdziałow napisane, jeszcze 9 zostalo, korekty ze dwie, wybor zdjęc, tytul, ksztalt, format, papier, drukarnia, kasa, ile sztuk, kto to kupi, gdzie promowac, jak promowac, i czy to w ogole ma sens ..

film o blogach się juz dzieje – jesienią bedzie gotowy

fotografia – zlecenia przyjmowac, robic dla siebie duzo, duzo i coraz lepiej, wystawy, sprzedac, etc.

własna firma (będzie się nazywac DIGITALIFE.net – mialo to byc calkiem co innego, ale myślę ze to fajna nazwa, wkrotce ruszam, niech tylko przebrnę przez burrokrację)

zburzyć ścianę pomiedzy kuchnia a duzym pokojem – przestrzeni!!!

iiiiiii tttt dddd

dziś jestem rozklekotany, upalnie, siedze w kafejce netowej przy empiku, odebralem zdjecia na wystawe BEZDOMNA w stoczni gdanskiej, jade w sobote baaaardzo wczesnie rano. yo

Otagowano

f o t o 2 0 0 2 0 7 suplemento

Nowa partia zdjątek. Jeszcze pewnie cos dorzuce.

f o t o [canon d60.32mm.160mm.warszawa.mazury.kraków.]

hoho… ale wywolalem burze radykalnymi poglądami we wczorajszym wpisie. chrzanie to.

umarła moja gitara – jedyna jaką miałem w swoim życiu. na niej zdzierałem opuszki paluchów, na niej uczyłem się riffów, chordów, barre, solówek, jeszcze 8 lat temu po pare godzin dziennie… niestetu rozsypala się – czeska kremona za 1000 koron :)

ogloszenie: szukam gitarki – akustycznej, z węzszym gryfem, z wcięciem. kupię whatever :)


5 rozdział się pisze. Rytm. Swing. Hiphop. Opowieść. W tą stronę idę. A wszystko serwowane wraz ze zdjęciami. Myslę nad formą. Na pewno zaskoczę. Chyba ze nie … ;)

Otagowano

szabas

dj szadou
kabaczki
bakaczki

leniwa sobota

bedzie jeszcze trąbka Stańki

bedzie tez Amores Perros

bedzie jazda po mieście

bedzie jazda

Z totalnym zażenowaniem śledzę losy polskich studenciakow w USA. Work & Travel to nie jest program dla cipek, co nie potrafią sobie poradzić. Stany to nie jest taki kraj. Kurde maja pozwolenie na prace, maja dwie ręce (chyba) i nogi, maja tez glowy, wiec co za problem. Placza, grożą sądem, agencje się nie wywiązały, racja. Ale praca w USA lezy na ulicy, legalna oczywiscie. Bylem tak dwa razy, zarobilem fure kasy, fuckt, pracowalem po 13-15 h/dziennie, ale tez zwiedzalem, bawilem się, poznalem wspanialych ludzi, a teraz widze ze puszczono na ten program jakies pizdy, ktore wystawiaja fajne swiadectwo Polakow (i tak juz zafajdane). Wszyscy powinni zebrac w piedol, agencje i ci ludzie. taaa…. nieważe, tak mi się przypomnialo.

Otagowano

ssssssss…

Slucham Snoopa i Dre. To na przebudzenie. Obfity wietnam (ryz smazony na otro z krewetami i hosziminki) zwalil mnie z nóg. Wyłączyłem fon i popłynąłem.

Ksiązka się pisze. 5 rozdział już zacząłem, czyli znów jestem w Boliwii.

bibibibibibom

Za tydzien BEZDOMNA w Gdansku, w Stoczni. Będzie się działo. Muszę tylko wybrać parę zdjęć do pokazania…

Pomysł GALERII BEZDOMNEJ narodził się w głowach Tomka Sikory i Andrzeja Świetlika. Bezdomna – bo nie ma stałego miejsca, pojawia się na chwilę i znika by ponownie otworzyć swoje podwoje w zupełnie innym miejscu. Pojawia się tam, gdzie tylko znajdzie się wolne miejsce gotowe na jakiś czas przygarnąć fotografię.

Pomyśl na zorganizowanie wystaw jest bardzo prosty. Najpierw szukamy wolnych miejsc (opuszczone fabryki, pomieszczenia przed remontem i wszelkie inne pustostany). Potem ustalamy z ich właścicielami czy można by i na jak długo urządzić w nich ekspozycję. Ważne jest, że miejsca te mają być udostępnione za darmo, albowiem GALERIA BEZDOMNA funkcjonuje bez żadnych nakładów finansowych. Następnie pocztą pantoflową wysyłamy wici do potencjalnie zainteresowanych wystawieniem się osób, w miarę możliwości korzystamy też z pomocy mediów.

Wszystkich zainteresowanych prosimy o skontaktowanie się z nami mailowo – wówczas dopisujemy ich do listy kontaktowej i automatycznie powiadamiamy o szczegółach dotyczących wystawy, a także zawiadamiamy o dalszych działaniach BEZDOMNEJ.

Specyfiką GALERII BEZDOMNEJ jest brak wstępnych eliminacji. To, co zostanie na wystawie pokazane zależy tylko i wyłącznie od poziomu autocenzury wystawiających osób. Po pierwsze nie dobieramy wystawców: pokazać swoje prace może każdy kto chce: i fotograficzne gwiazdy, i profesjonaliści, i początkujący fotografowie, studenci i amatorzy. Po drugie nie selekcjonujemy także prac – nie narzucamy tematyki, techniki, formatu i ilości pokazywanych przez autorów fotografii. Zdjęcia mogą być zarówno oprawione w pozłacane ramy jak i można pokazać „gołe” odbitki przyklejone do ściany.

W wyznaczonym dniu rozpoczęcia wystawy wszyscy autorzy przychodzą ze zdjęciami i wszelakim sprzętem służącym do ich powieszenia, cokolwiek by to było: młotek i gwoździe, taśma dwustronna i wszelkie inne przylepce, sznurki, linki itd. Każdy sam znajduje sobie wolny kawałek ściany (czy podłogi lub sufitu) i zawiesza swoje prace. Mile widziane są wszelkie niekonwencjonalne sposoby ekspozycji – na pierwszej wystawie w Warszawie zdjęcia zawisły na drabinie, stalowych stelażach, kafelkach w toalecie, balustradzie na schodach, leżały na podłodze w skrzynce po ziemniakach.

Kiedy umilknie już stukanie młotków i wszystkie prace już zawisną przychodzi czas na wernisaż. Na umówioną godzinę przybywają wszyscy autorzy wraz z zaproszonymi przez siebie gośćmi. Każdy, jeśli chce, przynosi ze sobą coś, czym mógłby poczęstować swoich znajomych. I następuje ogólna integracja.

to takie małe info…
reszta tutaj

ta… notka bez jaj, wyłączam się, weekend przyszedł może się cos zdarzy yo

Otagowano

Dlaczego lubię Bukowskiego?

Big Bart był największym sukinsynem na Zachodzie. Był najszybszym rewolwerowcem i przeleciał więcej kobiet niż ktokolwiek inny. Do tego nie lubił się kąpać, słuchać bzdur ani zajmować drugiego miejsca. Do tego był szefem karawany wozów jadących na Zachód i nie było wśród osadników faceta równego mu wiekiem, który zabiłby więcej Indian lub białych i zaliczył więcej kobiet.

„Przestań pan gapić się na moje cycki”
z tomiku opowiadań „Na południe od nigdzie”
Charles Bukowski 1973

Wczoraj to wyczytałem. Robiąc sobie przerwę w pisaniu knigi.

brazylia
favele
cariocas
autobusy
jezusy
ogonki
kurwy
blędy
styl
zagubienie
niewiedza
małość
nicość
ja
nikt
sam
byłem w rio
byłem w bajo
chuj
:)
;)
:(((
sratu

o 5:35 zabrałem się za opowiadania Etgara Kereta, nie wiem, ale wydaje mi sie ze ten gość był ostatnio w Polsce, bo egzemplarz ktory dorwałem w empiku jest chyba przez niego podpisany – cos po hebrajsku. Oporcz tego Topor „Pamietnik starego pierdoly” i Bukowski oczywiscie.

Otagowano

La noche que…

W końcu. Adomas pojechał rebutowac serwer w katowicach i zapodawac nowy twardy dysk. Do Bedura przyjechala S. wiec wywalilem ich do malego pokoju i wręczyłem im moj gigantyczny materac. Zaopatrzony w 2 litry koli, multiwitamine doktora Witta i kawe bez mleka z dużą ilościa cukru postanowilem spędzić noc na pisarstwie tudzież składaniu w kupę ksiązki pod roboczym tytułem PRZEZ AMERYKI (taki jest na razie, ktoś ma lepszy pomysł??), wena wrociła, z głośnikow sączy się KOOP, JOSEPH MALIK, MINUS 8minut feat. Billie.

Otagowano

w a r s z a w a w c a l e n i e t a k a w s z a w a

Chyba jednak najbardziej czuje Wawę. Lata działały jak sito, czas klarował sytuacje, rządy się zmieniały, ceny spadały i wzrastały, mody, style, włosów siwych nie przybyło, przyjaciele, znajomi, kontakty, ludzie, maile. Tylko niektore rzeczy niezmienne pozostały.

Pozbyłem się Irokeza, jestem teraz łysy. 4 dni łaziłem i szokowałem ludzi, choć czym tu było się szokować, to tylko kłaki, no nie?

Ostatnie dni jakoś fajnie minęły. Piwko, tramwaje, połykanie kolejnych opowiadań i ksiązek Bukowskiego. Spoceni współpasażerowie, pierdolące się psy na trawniku przed domem, sąsiad wrócił z wakacji, i rano o 7 dzwonił aby chyba powiedziec ze kraty znów nie zamknelismy na górny zamek (chcwd). Telefony, rozmowy, rodzice wpadli nawet z moja zista i w gole było kul

O czym to ja miałem. aa, o warszawie. tak miasto jest wyjątkowo plugawe i nędzne, ale co tam na takie chyba zasłużyliśmy, wszyscy tu sie przeprowadzają, prawie juz nie mam znajomych w innych miastach (kłodzko, wrocław jeszcze pozostają i reszta świata). Warszawa. Tak piekna jak przerysowana dziewczyna dresiarza, z tonami reklam na drogach dojazdowych, krzycząca bezguściem, gdzie pijani architekci wykonali plan miłośnika budowania z klocków (bieruta pierduta), tuz po tym jak inni panowie (nie bede przeklinał) zrównali to miasto z piaskiem wiślanym, przez który metra nie przekopiesz, bo się zapada, i w ogole trudno sie buduje, gdy brak forsy, na co wszyscy narzekają, a na piwko jak sie idzie, to nie zapłacisz w kanjpie 4 zeta tylko 10, i modlisz się aby ci nie dolali wody.

Warszawa to szerokie ulice, przestrzen, to kina, kina, kina, teatry, ksiegarnie, laseczki, koncerty. można się przyjebać do wielu rzeczy, ale co z tego, tu mam mieszkanie, i chyba dane mi bedzie tu żyć, tak sobie dziś pomyślałem, ze tak jednak bedzie. najblizsze lata, kto wie, a moze raczej inaczej.

aaaaa ziew

Otagowano

NOTEBOOK

kupie notebooka, ktoś ma do sprzedania? uzywany, USB, 500mhz, 15 giga twardy, 128-256 mega RAM, etc. a gdyby jeszcze mial CDRW :)) ktos ma namiar na cos takiego prosze mailem

Otagowano

f o t o 0 7 2 0 0 2

f o t o [canon d60.32mm.160mm.warszawa.mazury.]

do wszystkich co się nie boją – robię zdjęcia, schizowe, dziwne, portrety, miasto, koncerty, ludzi, tylko w warszawie, bo mi sie nie chce jezdzic, zadnych slubow, malych dzieci, i zdjec klasowych. reszta – biorę :) mailem prosze zainteresowanych

Otagowano

since 1976

test maszynki adomasa wyszedl pozytywnie. i tak od 1976 niezmiennie i na miejscu, z nowym fryzem (w ciagu ostatniego roku to juz moj 4ty irokez;)))

Potem Bobby McFerrin i koncert ktory mogł się zdarzyć tylko raz. w ciasnej w korytarzach, zapuszczonej, nielubianej Sali Koncertowej, ktora czasem ma szczescie być swiadkiem bardzo wyjebistych koncertow. Tom Waits pare lat temu … na ten przykład no i ten dzisiejszy koncert jednego z najwiekszych wokalistow jazzowych przełou wiekow (sam bym tego nie wymyślil – przeczytalem w gazecie). Były spiewy, była atmosfera, warszafka, chamy w gornych rzedach, orkiestra za chmielnej, ludzie na scenie, magiczne dźwieki prosto z wnętrzności McFerrina, 4 skrzypakow, saksofon i boks, rasta pałer i trzy akordeony.

W domu robi sie coraz gęściej, zdajemy sobie z tego sprawę. adomas ja i bedur. w klaustrofobicznych zbakanych klimatach, lato 2002 upływa mi pod znakiem samodestrukcji, myślenia, nicnierobienia i wyrzutów sumienia (o ile je jeszcze mam).

Otagowano