La Paz, dzien kolejny

Rankiem okazalo sie, ze moj pokoj (Hostal Austria za 39b !!!) znajduje sie tuz za prysznicami i kiblem. Nie dalo sie spac dluzej, bo ludziskom zachcialo sie robic kupe i szorowac odnoza tudziez korpus. Wstalem, popatrzylem w lustro, zabki, chlup woda w facjate i juz mozna zaczac nowy dzien. Spakowalem klamoty, zaplacilem i przenioslem sie do tanszego o dwa razy Alojamiento Universo.

Hoy es domingo – niedziela, wiec lapazianie swietuja. Slonce, lody, spacer z rodzinka, balonik w dloni, orkiestra wydyma policzki. Wszystko pozamykane, wiatr roznosi smieci po stromych ulicach.

Lubie zaczac dzien od kawy, soku i dobrego, lekkiego sniadania. Angelo Colonial to moja ulubiona knajpa. Male podworze, na pietrze. Internet, Carlos Santana z glosnikow, czas plynie wolno i mozna skonusmowac co nie co – smacznie i tanio. W srodku kompletny miszmasz. Stare zdjecia, aparaty, gramofony, kazdy stol z innej parafii. Ten artystyczny burdel ma swoj klimat, calkowicie niepowtarzalny.

Mercado Negro – Czarny Market. Plecak z przodu – ponoc to chroni przed zlodziejami, ktorzy nie proznuja w tej okolicy. Roznosci, rozmajtosci, od pasty do zebow po ananasa i sztuczna szczeke. Pirackie plyty i kasety, stare ubrania i podrobione najki. Rozlozyste kobiety w swych kapelusikach przechylonych na lewa czy prawa strone. Nie odzywaja sie wcale i wciaz cos przezuwaja. Sa podobne do siebie jak dwie krople wody. Czyzby ta sama tasma produkcyjna? Szukam tanich negatywow i slajdow. Ale odnajdz sie czlowieku, bezskutecznie kraze, pytam o droge, nawet nie probuje spojrzec na mape. W koncu poddaje sie.

Szukam agencji Gravity – za 40$ mozna sobie zjechac na rowerku z 5300 metrow az do samego la Paz. Najbardziej odjechany i niebezpieczny downhill. Zobaczymy…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Ten wpis został opublikowany w kategorii americana i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.