ACONCAGUA / SANTIAGO DE CHILE

Pubudka o 11. Wlasicielka hotelu zapycha mnie wlasnej produkcji chlebem , dzemem i kawa. Jestem gotow. Znow w drodze. Ubieram sie cieplo. Wsiadam w autobus do Puente del Inca (autostop bez powodzenia dzis). Zalatwiam formalnosci zwiazene ze wszystkim. Potem 3 km w gore i w koncu widze tablice: CERRO ACONCAGUA 6959 m. Wspinam sie wyzej, zapadajac sie po jaja w sniegu. No i w koncu ja widze. Prawie 7000 metrow. W zimie – prawie nie do wejscia. 15 dni, 1000$ za pozwolenie na wspinaczke. Niezle co?

Spotykam Kanadyjczykow z Quebecu (Christel i Olivier). Spotkalem ich dzien wczesniej. Teraz razem lapiemy stopa. P 2 godzinach bezskutecznego czekania, kopania grud sniegu, udaje sie im zlapac TIRa a mi autobus. Granica. Kontrola wszystkiego. Pies uzalezniony od wszystkich narkotykow niucha moj plecak. Zawiodl sie chyba ;)) Znow spotykam Kanadolcow. Wsiadaja do autobusu. Placimy po 10$ i po 4 godzinach Santiago.

puento_del_inca3

puento_del_inca4

andy2

andy1

aconcagua3

puento_del_inca2

puento_del_inca1

aconcagua1

puento_del_inca5

aconcagua2

Szybko przemieszczamy sie i po 15 minuyach jestemy w centrum. Hotel INDIANA – swoje piekne lata ma juz dawno za soba. 6$ i mam pieknie pachnacy swieza farba granatowy pokoik zamykany na klodke.

Jest kuchnia – zapodajemy ryz, parowki, pomidory i kukurydze z groszkem.

A teraz? Teraz sie snuje po okolicy. Znow wielkie miasto. Znow wszystko wyglada tak samo. Ale atmosfera jakas luzniejsza niz w Buenos Aires. Ruszam na miasto….

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Ten wpis został opublikowany w kategorii americana i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.