Miesięczne archiwum: Październik 2000

nowe jutu

nowe u2 jest świetne i tyle mma do powiedzenia bo właśnie go słucham.
Zamierzam skończyć z wrzucaniem linek w kółko do NOWYCH, od dziś tylko dział fotografia…który się powiększa z dnia na dzień. musze pomyśleć nad jakąś nową podstroną..

Otagowano

jazz jamboree 2000 – więcej fotek

zrzucam wiecej fotek i zrucam …. lukajta

Otagowano

wypalanie pierwszej plyty cd-rom jak pierwszy seks

dialog z enenkim na icq:

ja: wypalam wlasnei cedeka ,, mojego pierwszego w zyciu , nigdy nie palilem wczesdniej, nawet po kryjomu

on: o to jak pierwszy seks

ja: noo…. cos jak to wlasnie ,,,, :))) hehe czasem ci moze niewyjsc…

on: pamietaj.. 8x

ja: kurde ,,, tun widze ze jes 2x…. ehheh… wiesz pierwszy raz ,, nie mozna razy 8 … nosnik moze nie wytrzymac lub wypalarka …jak wolisz
————————
ciekawe co z tego bedzie… mam nadzieje ze plyta sie dobrze wypali

Otagowano

autoportret

Wczoraj spostrzeglem ze mam jeszcze pare klatek w aparacie…. wymierzylem wiec celownik prosto w swoja fajcate>>>>> rezultaty

Otagowano

netszkapa sucks

ssie – jak to niektorzy mowia… czemu strony w netscape wyglądają takkk ch**wo? buieeee

Otagowano

jazz jamboree cz.1

lukajta na nowe foty z jazzjamboree2000

Otagowano

nowe foty na poniedzialek

3cia seria fotek z października
lukajta

Otagowano

12 godzin snu + jedna godzina którą mi cofnięto

Ostatnie dwa wieczory spędziłem na bardzo przyjemnym zajęciu obserwowania ludzi na JJ + robienie fotek. Relacja wkrótce i całościowa, jak przetrwam jeszcze jeden dzień.
Dziś była zwałka. Cała noc na JazzJamboree a potem jam session w Remoncie, nocna jazda przez warszawę moim czerwonym pojazdem, strach o portfel i aparat i samochód, czy też własne życie, przy budce z wietnamskim żarciem przy dworcu wilneńskim o godzinie 2 rano. A może o pierwszej rano? Sam nie wiem jak to ztymi zmianami czasu. Są lekko paranoiczne.

Otagowano

Salt Lake City, Utah, Zion

kolejna część:

Americana 9 cz. 2

Scena z drogi. Przystanek w Boise. Podchodzi do mnie brodaty i kudłaty hippie i rzuca prawie nie poruszając ustami parę słów. Waasssap? – pytam. Coś do mnie mruczy i mimo, że znam angielski, ni w ząb go nie rozumiem. Ten zbiera się w sobie i jeszcze raz po ludzku pyta czy mam trochę gandzi. Niestety – odpowiadam. Okazało się, że gość nie może wyjechać ze Stanów zagranicę. Jest pod nadzorem policji, która 3 miesiące wcześniej przymknęła go za posiadanie LSD i marychy. Cóż, miał pecha, nieborak.

Siedzę w jedynym w Salt Lake City fast foodzie. Właściciel ma chyba jakieś głębsze kontakty z mormonami, że pozwolili mu to wybudować.

Idziesz ulicą w SLC, panuje wzniosła atmosfera, wszyscy uśmiechają się do ciebie , happy people. Stoi punk przy kasie w fastfodzie, gruba kelnerka klepie go po plecach, ten zakłopotany przyczesuje irokeza. Wszyscy są dziećmi Boga, bracie. Mogę się założyć ze nie znajdziesz tu w sklepie żadnej płyty Marylin Mansona.

Miasto pięknie położone. Wokoło szczyty gór skalistych. Tam śnieg. Na dole jesień. Czas wracać do domu chyba. Chciałbym żeby taka jesień była w Polsce. 20 stopni ciepła, kupa żółtych liści, nie pada deszcz, słońce świeci. Z dnia na dzień przychodzi wspaniała śnieżna zima. Bierzesz dechę i dajesz..

Tak sobie myślę, że psychiatra to wspaniały zawód w Stanach. Mnóstwo klientów. Wystarczy wyjść na ulicę.

14 października 1998. St. George, stan Utah. 4:25 rano.

Nic. Noc. Spać. Ale nie można. Zimno. Siedzę pod gołym niebem. Drżąc z zimna zakładam drugą i ostatnią bluzę. Wokoło wszystko zamknięte. Rozgwieżdżone niebo zapowiada piękną pogodę. Pięknie jest, choć tak surowo. Nagle spostrzegam neon Danny`s czyli u Dannego. Wchodzę i proszę o najtańszą kawę. Dostaję filiżankę i szklankę wody (dla strudzonego wędrowcy). Pytam jak dojechać do Zion Park. Ho, ho, to aż 40 mil rzecze pani. No i autobusu żadnego aby tamże dojechać. Tylko autostopem , ale to zabronione – mówi. Nie wytrzymuję, wszystko wygląda tak apetycznie, że zamawiam jajecznicę.

Opowiastka pierwsza:

Stanąłem na światłach i próbowałem coś złapać. Ciemno nadal, słońce wzejdzie za jakąś godzinkę. Stoję i beznadziejnie żuję słonecznik. Wtem z mroku wyłania się brodaty dziadek z kwiatami w jednej dłoni i reklamówką plastykową w drugiej.

-Dokąd zmierzasz synku?
-Zion
-Aaaa, to w inną stronę
-Aha, to w którą?
-Choć pokażę ci – mruczy – dajże no ten plecak (wskazuje paluchem na mały plecak który wisi na z przodu mojego korpusu, jako przeciw waga tego z tyłu). Pomogę ci, pewnie jest ciężki (no pewnie że jest, mam tam aparat i inne tam).
-Skąd jesteś – pyta, biorąc mój plecaczek.
-Z Polski
-Aaa- był był, w Warszawie , dawno temu.
-Aha
-Wiesz, że jestem jasnowidzem i księdzem w kościele mormonów?
-Yhmm… Nie wiem
-Choć, kupię ci kawę.
Poszedłem za żwawym staruszkiem, może dlatego, że przypominał mi Gandalfa z Władcy Pierścieni. Zresztą wciąż było ciemno. A w zmroku nikt by mi się nie zatrzymał. Dziadek snuł opowieść, że zostanie prezydentem, że tylko w samym St. George ma 15 dzieci, że jest obrzydliwie bogaty, że w każdym banku ma pieniądze. Tyle ma tych pieniędzy, że sam nawet już nie wie ile. Nie odezwałem się ani słowem. Cóż, może i był milionerem, mnie w tym momencie nurtowało, jak dojechać do Zion (Syjon).

Pijąc kawę, dziadek zaczął mi opowiadać, że dziś spotka mnie wiele zabawnych i dziwnych historii. Ale, że wszystko się skończy pomyślnie dla mnie. Chciał mi dać kasę. Ale odmówiłem. Dał mi parę adresów do kościołów mormońskich. Pożegnałem go i polazłem łapać stopa.

Opowiastka druga:

Stanąłem przy drodze. Ledwo machnąłem ręką, zatrzymał się samochód. Ok. Jedziemy. Koleś ma czarną brodę, długi włos i ciemne okulary.

-Skąd jesteś? – gadka jak zwykle się tak samo zaczyna
-Z Polski – odpowiadam gapiąc się na zbliżające z sekundy na sekundę czerwono-żółte góry.
-A ile już jesteś w drodze?
-4 miesiące – znużony odpowiadam, bo rozmowa jak zwykle standardowa.
A teraz koleś zadaje pytanie, które mnie po prostu gnoi:

-Uprawiałeś kiedyś seks z mężczyzną? Hm?
-Eh.. jesteś gejem? Nie nigdy nie uprawiałem i nie zamierzam w najbliżym lub dalszym czasie – wyrzucam z siebie. Zaczyna się robić źle.
-Ta jestem gejem, tzn. biseksualistą – odpowiada – A możesz mi przynajmniej possać kutasa – pyta z nienacka. Albo czy mogę popatrzeć na twoją klatę? Hę?
-Tego było za wiele.

-Zatrzymuj samochód, koleś.

Gość na szczęście nie był napastliwy i po chwili stałem na drodze znów. Cały i zdrów. Ufff… Dziadek miał racje – wiele przygód zabawnych mnie spotka dzisiejszego dnia.

Opowiastka trzecia:

Dotarłem truckiem do Hurricane. Zaczepia mnie dziewczyna i gość w volkswagenie.

-Dokąd zmierzasz, bracie
-Zion, bracia – odrzekłem
-Właśnie wróciliśmy stamtąd. Głodny jesteś, bracie?
-Trochę.
-Masz tu banany. Trochę przejrzałe, ale chyba się nimi posilisz.
-Dzięki za wszystko.
-Trzymaj się i powodzenia bracie – odjechali
-Wam też, bracia – wymamrotałem.

Otagowano

języki

adomas mi wyslal wycinek z gazety kaszubskiej… total , nie wiedzialem ze jest to oddzielny jezyk … zawsze mnie uczyli ze ot narzecze polskiego./

no i okazalo sie tez ze sa dwa jezyki norweskie…

poza tym jestem zmęczony dziś strasznie , spałem długo, spóźniłem się do pracy…. eh,… ale wieczorem uderzam robić fotki na Jazz Jamboree (dzięki Hirek za press!!!!)… nio… brakue mi dlugiegho obiektywu ale zobaczymy, bedzie dobrze… wypstrykałem wszyskie filmy prawie, ale coś tam mi zostało w torbie….

eh..

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Otagowano